Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
  Drukuj

Re: Loty i przeloty
Autor Wiadomość
PostNapisane: 24 maja 2022, o 20:30 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Trzy pogody w jeden dzień
Sobota to ostatni dzień na odstawienie Jantara do Elbląga przez Ostródę, a więc przelot bez powrotu do Lisich. W niedzielę nie będzie warunków. Znad Borów nachodziła na Grudziądz cienka łacha cirrusa zakrywająca pół nieba. Na wschodzie po Ostródę była luka z pojedynczymi kłaczkami na czubkach noszeń. Daleko 70km na Olsztyn stały wysoko zdrowe płaskie Cu. Na szczęście byłem drugi w kolejce. Po starcie wyszedłem na 1300m i poszukiwałem noszeń nad Łasinem. Pojedyncze kłaczki na czubkach noszeń po 5 minutach tylko dusiły. Albo mam pędzić do nich albo zapomnieć i szukać kontrastów jak na bezchmurnej. Nad lotniskiem czułem chłód w kabinie ale po wyjściu spod tej czapy słońce dobrze grzało. Inne szybowce nad lotniskiem zgłaszały noszenia po 2,5m/s. Tak działają ostatnie ogniska po zakryciu słońca. W ostatniej chwili odszedłem na trasę z nadzieją na wygrzane lasy i niską bezchmurną. Doczołgałem się na 600m pod Iławę. Tu musiałem szukać świeżego bąbla nad wygrzanym lasem pod starymi kłakami. Dostałem poszarpane noszenie 3m/s, (średnio 1,5m/s). Dalej powtórka przed Ostródą. Na 12 km niskim przeskoku cztery kłaki tylko dusiły, a nad laskiem pod starymi kłakami tylko szarpało. Pola były w zasięgu, ale jeszcze nie wybierałem. Po szalonym esowaniu na 500m w poszukiwaniu świeżego bąbla złapałem 2,5m/s. Był tak ciasny, że mogłem go ominąć nawet o 100m. Zmuszał do stromego krążenia i ciągłego centrowania bo uciekał. Za to wysokościomierz szybko rwał do góry. Zrobiło się cicho w kabinie bo w Colibri wyczerpał się prąd. Wariometr "5" nie działał więc centrowałem na "30". To typowe u mnie zbiegi okoliczności. Do tej pory Colibri pokazywało z dużą dokładnością przyrosty lub utraty metrów wysokości. To daje mi taktykę w szarpanych i zmiennych kominach. Za to za Ostródą dopadłem zdrowe Cu i zaczęła się jazda pod sufitem 2000m. Inna masa powietrza i jaka odmiana, chociaż słońce to samo. Nad Elblągiem zobaczyłem puste placki jakby bryzy, więc odpuściłem Olsztyn chciaż było tam wspaniale. Z tej wysokości to widać na 58 km i można ocenić zasięg bryzy.
Wolałem pognać do domu. W Miłomłynie pomiędzy chmurami wpadłem na komin 4m/s do 2100m i złapałem dolot z 45km. Ponieważ na długim dolocie podtrzymywało zamiast dusić -doleciałem na 500m nad starówkę. Od Pasłęka poganiałem już 150-160 km/h. Wspaniałe odczucie gdy szybowiec leci 20 minut po prostej 45km - jak samolot. Mogłem podziwiać długie rynnowe jeziora (Szeląg Wielki, Bartężek, Ruda Woda i cały Kanał Ostródzko-Elbląski z pochylniami) i miasteczka oraz pościgać się z samochodami na "siódemce". Widzialność była po Bałtijsk i Olsztyn. A w Elblągu nad lotniskiem nie ma bryzy tylko bliżej morza pustki. Puchacz latał do 2100m do samego wieczora. Wniosek - przyćmione cirrusem słońce nie wzbudziło silnej bryzy nawet przy słabym wietrze południowym. Czy można odlecieć na Olsztyn i wrócić ? trzeba dobrze wybrać moment wyjścia poza stożek i być w kontakcie z kwadratem, gdyby jednak pełna bryza się rozwinęła. Bryzowe oddalenie termiki trwa co najmniej pół godziny i jest szansa zdążyć zanim osiągnie stożek dolotowy.
Okazało się, że jeszcze trzy szybowce wyrwały się z Lisich na Olsztyn. Dwa wróciły do Lisich, a trzeci padł w Rogóźnie. Dla mnie to zaskoczenie. Nie liczyłem, że jeszcze ktoś odważy się zaryzykować brak powrotu, a jednak. Ja na powrót do Lisich nie liczyłem. Mieli lepsze szybowce i ten zawodniczy zapał. Życzę udanych dolotów do domu.
Wacław


Załączniki:
Komentarz: Szosa S7 prowadzi do Elbląga, więc mapa ani GPS nie są potrzebne
Ostróda w przelocie nad S7.jpg
Ostróda w przelocie nad S7.jpg [ 234.02 KiB | Przeglądane 17893 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 25 maja 2022, o 08:43 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Przelot 820km z dołkami
Ostatnia konkurencja MP w Lisich była parterowa ale mistrzowie nie dali się pokonać pogodzie i wykonali przeloty. Dla nich to normalka, po zawodach w Nitrze niektórzy są wlatani i nie straszne im niskie loty, zwłaszcza w grupie.
Łukasz był tego dnia trzeci https://www.soaringspot.com/en_gb/smp-c ... 5-20/daily
Za to niski przelot samotny - to inna bajka. Trzeba znać teren, rozpoznać warunki meteo na dużych odległościach od lotniska i mieć silne nerwy, gdy na trasie wysokość AGL wynosi 474m i 535m. Najlepiej to mieć meteorologa podpowiadającego taktykę podczas przelotu. Inaczej samemu trzeba zbierać informacje meteo w ciągu dnia. Dużą pomocą w podejmowaniu decyzji w powietrzu o wydłużeniu lub skróceniu trasy jest http://en.sat24.com/en/pl jeżeli tylko jest zasięg sieci, ale w niskim przelocie często jest.
Doskonały przelot wykonał wczoraj Łukasz - dobrze wlatany po Mistrzostwach Polski. Wziął rewanż na pogodzie za lądowanie w polu :https://www.soaringspot.com/en_gb/smp-club-a/results/klub-a/task-3-on-2022-05-17/daily
Udany samotny przelot bez wsparcia to jest wzór do analizowania i naśladowania. Co prawda trzeba mieć ASG29/18m PL z wodą, ale całą resztę musi wykonać pilot. Trzeba mieć też trochę szczęścia, a szczęściu też trzeba umieć pomóc. Oto on: https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... Id=8878139
A więc podziwiajmy - przelot z Lisich poza Bory Tucholskie przez Borsk, Korne, Krępę do Słupska, nawrót pod Golub-Dobrzyń, z powrotem do Sławna i do Lisich. Razem 820km. Na początku bardzo nisko, ale nad Borami podniosło się po południu. Kilka dołków dawało do myślenia ale Bory zawsze są wyższe i pewniejsze. Pozdrawiam też Łukasza
Wacław
ps. na deser polecam bardzo niski przelot Arkadiusza, w większości poniżej 1000m :
https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... C20.337754
Analizując ten zapis ciarki chodzą po plecach. A co dopiero czuł pilot w realu gdy i tak gnał ponad 180km/h na 700m.
Miałem kiedyś samotny niski przelot ale przy gęstych noszeniach. Po chwili przyzwyczajenia do "parteru" da się lecieć z dystansem do ciągłego zagrożenia. Nie wolno tylko wchodzić nad duże lasy (ani duże jeziora) gdzie nie można lądować i trzeba przeskakiwać od ogniska do pewnego ogniska w łożu wiatru. Albo do pobliskiej ale zdrowej chmury. Ja przynajmniej cały czas szukałem pól do lądowania. Tutaj warto by mieć śmigło dolotowe.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 4 cze 2022, o 11:20 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Przepis na Revelacyjny przelot
Trzeba mieć Revelacyjny szybowiec, ot taki JS 1C Revelation/21m z wodą. Zbieżność nazwy jest zupełnie przypadkowa. Taki szybowiec pod doskonałym pilotem nawet w niedoskonałej pogodzie pozwala zrobić nawet 500km , gdy inne szybowce ledwie łapią 300km albo i mniej. Trzeba też wybrać trasę w łożu wiatru - to zawsze pomaga..... i w powietrze. Oto ten lot : https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... Id=8901098
Cóż pozostało nam - marnym dosiadaczom 45-letniego Jantara albo i Pirata. Otóż musimy dopasować nasze planowane rekordowe przeloty do rewelacyjnej pogody. Wtedy rzucić na chwilę wszystko - szkołę, pracę a nawet żonę i ..... tak dalej. I pognać na lotnisko. Przedtem należy przygotować wszystko co jest potrzebne, wyposażenie, zaprogramować radio, polerkę skrzydeł, formularz na złożenie Planu Lotu i umieć go szybko wypełniać. Teraz pozostaje śledzić prognozy pogody aby dobrać maksymalne zadanie dnia. Dla mnie zupełnie wystarcza przelot turystyczny, spotkania z ptakami i zaliczenie kilku lotnisk. To moja rewelacja - odlot jak najdalej od domu i jak najdłużej w powietrzu tego dnia.
Powodzenia w powietrzu
Wacław
ps. zapyta ktoś po co plan lotu? Aby poza zawodami polatać sobie turystycznie przez zajęte strefy, a nawet w ich pobliżu - trzeba mieć anioła stróża w postaci Informacji Lotniczej. Zwłaszcza w sytuacji przymusowego skrócenia trasy - albo gdy wojsko uruchomi strefę ale już jej nie używa i można wynegocjować przelot. Trening w korespondencji szybowca z wojskiem jest bezcenny.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 25 cze 2022, o 08:22 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Pierwszy upalny
to taki dzień przed falą upałów w powietrzu afrykańskim ale po przejściu nawet słabego ale wilgotnego frontu. Spodziewam się bardzo niskiej ale gęstej termiki. Ażeby puścić się na długi przelot - raczej oczywiście w łożu wiatru, trzeba mieć spore doświadczenia w partetowych przelotach, rewelacyjny szybowiec i takiegoż pilota. Taki przelot jest tu : https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... Id=8964371
Ja potrzebowałbym jeszcze ekipę z wózkiem w gotowości do drogi. To tak dla spokoju taktycznego.
Może też być napęd dolotowy czy to FES na dziobie czy na grzbiecie. Byłem świadkiem montażu napędu odrzutowego w JS1 w Lesznie na 33 WGC 2014. Bracia Jonker montowali turbinkę w naszym hangarze dla naszego kolegi Tomasza. A podczas pożegnalnego garden-party świstali nam nad głowami robiąc sobie reklamę.
Kolejne upalne dni dały o dziwo wysoką termikę i najlepsi mogli wykorzystać rewelacyjny sprzęt do dalekich przelotów ale w łożu wiatru, oto takich : https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... C21.170654
Pozdrawiam w upalne raczej plażowe dni, Wacław
ps. wolimy jednak wysoką i silną termikę pofrontową, po silnym chłodnym froncie- czyli z dużą różnicą temperatur i deszczem, w powietrzu polarno-morskim PPM.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 27 cze 2022, o 21:28 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Długodystansowiec
wiemy, że Łukasz umie daleko latać i wrócić do domu. Ale taka seria w Lisich to rewelacja. Kolejny przelot 789km na upalnej termice też w łożu wiatru: https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... C18.912621
Prędkość przelotowa 120 km/h i dolot z 1920m z Osiecznej pod wiatr - to majster klasa.
Tylko podziwiać i naśladować. Bo trasa poza Bory jest przetarta już kilka razy.
Pozdrawiam z upalnego Jelitkowa Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 4 maja 2023, o 12:26 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Polska za mała jest dla przelotowców.
Niektórzy zawodnicy nie mieszczą się w granicach państwa i zahaczają o sąsiednie tereny, aby zrobić te 784km https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... 62634#map=
wraz z kolegą https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... 62014#map= też 785km
lub chociaż zwykłe 451km ale za to po zagranicznych górkach: https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... 59675#map=
Też bym tak chciał, ale jak mawiał klasyk- na Cobrze to nie wyjdzie.
Pozdrawiam Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 15 maja 2023, o 10:32 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Można wpaść w kompleksy
Zobaczcie listę tegorocznych przelotów wykonanych z Leszna-
https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... =&sp=2023#
zwracając uwagę na pilota oraz typ szybowców.
Pilot, a nawet pilotka Juniora lub Jantara może, (chociaż nie musi) wpaść w kompleksy. Trzeba tylko robić swoje jak najlepiej się umie. Podpatrywać pogodę, analizować taktykę i naśladować - oto sposób. Może, może ich wyczyn podzielić przez dwa (taki handicap na szybowiec) ale jak najwięcej latać i wykorzystać każde nadarzające się warunki i - nie wpadać od razu w kompleksy.
I wg takiego założenia- nasz kolega Awiator zrobił Piratem ponad 300km dcp Elbląg-Giżycko, bo od dawna chciał zobaczyć Antonowo.
Pozdrawiam
Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 9 cze 2023, o 21:46 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Wysyp tysiączek
Kiedyś - przed ociepleniem u nas klimatu - po 1000km przelot trzeba było wybrać się do Afryki. Przelot 1025km w Polsce - Henryka Muszczyńskiego na Jantarze 2B był nie pobity przez długie lata. Pierwszą tysiączkę z Lisich Kątów wykręcił Zbyszek Nieradka na kadrowym ASG29 PL, i było to wielkie święto - i ja tam byłem i szampana piłem. A teraz - walnie Bogdan dwie tysiączki dzień po dniu - jak w Afryce *(https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... c&pi=5985#) .... i nic.
Albo to pierwsze jego tysiączki w Polsce ! Teraz po tysiączki jeździmy do Lisich Kątów. Do Afryki trzeba jechać po 1500km albo i 2000, żeby nie było obciachu.
Pozdrawiam
Wacław


Załączniki:
Komentarz: i znowu będą latać po Borach i Mazurach
Lisie 23 park.jpg
Lisie 23 park.jpg [ 224.69 KiB | Przeglądane 15075 razy ]
Komentarz: Piękna Diana
Lisie 23 Diana2 RP.jpg
Lisie 23 Diana2 RP.jpg [ 340.25 KiB | Przeglądane 15075 razy ]
Komentarz: "W taaakich warunkach powinni zakazać latania" - chyba Kadrze
Lisie 23 pogaduchy.jpg
Lisie 23 pogaduchy.jpg [ 177.78 KiB | Przeglądane 15075 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 9 cze 2023, o 22:47 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Dolot planowany 91km
https://www.onlinecontest.org/olc-3.0/g ... %2C15.5818
To trzeba pokazywać na kursach przelotowych.
Prawdopodobnie pilot Jantara 2B o 17:30 CEST nie miał w kierunku Leszna noszeń i musiał wykręcić dolot z 91 kilometra - zza Przylepu. Musiał bo nie miał innego wyjścia, no i trafił na noszenie do 2678m AMSL i wszedł w teoretyczny stożek dolotowy z zapasem ok. 200m (2,5 x 40 = 100km). Niestety trasa po prostej wypadła w łożu wiatru akurat wzdłuż doliny Odry 12km i też w łożu wiatru przy długim jeziorze Sławskim długim na 9 km. W tych dwóch odcinkach miał zwiększone opadanie i stracił. Obok Sławy (30km od mety) miał już tylko 580m AGL i pod słaby wiatr prawie czołowy nawet gdyby było podtrzymanie i zmniejszone opadanie - to loteria. Teoretycznie stąd nawet w masełku nie miał zasięgu do Leszna. Cały dolot w 40 minut jednak NIE doleciał.
Musiało być gorąco ... Pole "długalem" i przed żniwami do duże wyzwanie !
Jeżeli masz choć 200m zapasu wysokości na dolot - to warto pokluczyć omijając spodziewane duszenia, zamiast pchać się po prostej. Zawsze miałem problem, czy omijać chmury na dolocie który jednak wychodził ale na styk- czy pchać się centralnie pod nie, ryzykując duszenia przed i za. Poniżej 200m AGL już nie dokręcę brakujących 50m wysokości. Trzeba przed startem poznać rzeźbę terenu i akweny wodne na spodziewanym dolocie, żeby znając kierunek wiatru w końcowym odcinku wykorzystać nawet coś w rodzaju żagla. Wieczorny dolot nad polami zboża jest lepszy niż nad polem kartofli czy innej zieleniny.
Pozdrawiam
Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 23 maja 2024, o 20:24 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
300km i 400 km
Pierwsze warunki przelotowe złapaliśmy 14 maja. Wystartowałem z Lisich na Jantarze 41 i od razu pociągnąłem z wiatrem na Bory. Z każdą chwilą było lepiej i zatrzymałem się dopiero w Borsku nad pasem. Nauczony doświadczeniem wypatrywałem glajciarzy na moim poziomie ale byli tylko nisko nad lasem przy jez. Wdzydze. Do Kornego nie wyglądało to obiecująco więc podjąłem nowy cel - Toruń.
Bory są silne, ale nie wszędzie, więc dużo było fałszywych starych chmur. Wysokość 1800m pozwalała ciąć pod rozlanymi chmurami z prostej aż do dobrej młodej chmury. Szerokie podstawy Cu brałem z prostej tylko z wyrwaniem bez szukania centrum. Szybko minąłem Świecie z widocznością Grudziądza i Bydgoszczy. Nad Chełmżą wywołałem Jantara AF, który wystartował z Elbląga i przez Iławę już był w Borsku. Darek to ma przyspieszenie przelotowe !! Mój ulubiony Toruń był w dole, więc zatrzymałem się nad starówką (z Ratuszem i katedrą Świętych Janów z dzwonem Tuba Dei) i pokrążyłem chwilę z miejscowym Puchaczem.
Następny cel to Brodnica i Iława ale niestety pomiędzy dużymi Cu cała przestrzeń zakryła się jakimiś kłębiastymi farfoclami, które dawały cień na całej ziemi. W tej sytuacji skręciłem na Łasin aby wejść w stożek Lisich zanim termika padnie. Co dziwne pod takim pełnym pokryciem z widocznymi plackami ciemnych podstaw dużych Cu nigdzie nie dusiło, a w podstawach nosiło. Dawno nie miałem takiej dziwnej termiki, gdy pogoda zachęca do ryzyka, a rozum mówi "to pułapka". Pociągnąłem pod wiatr ale do Brodnicy nie doleciałem bo cień był wszędzie. Z 40 km zrobiłem dolot, ale znowu- z braku duszeń doleciałem na 900m i polatałem nad starówką w Grudziądzu, zaliczając 300km. Ta termika dzisiaj jest szalona, bo wieczorem nosiło po 2,5m/s średniego w porywach do "3". I to jest okazja , żeby w zasięgu lotniska poćwiczyć niskie wykręcania - jak na przelocie. Polecam taki trening poniżej 500m. Bo jak nie wyjdzie, to blisko jest do kręgu. Za to Darek zaliczył Toruń i zamknął tego dnia 400km w Lisich.
Tak tu się lata ! Bez lusterka i mapy - na pamięć. Pozdrawiam przelotowo. Wacek


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 13 sie 2024, o 14:22 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Pouczające 80 km Docel Lisie-Elbląg.
Na tej trasie zawsze miałem trudne ciekawe przypadki. Dzisiejszy przelot był w silnym bocznym wietrze znad Borów. Na niebie pełno kłaków i postrzępionych chmur bez podstaw - po prostu śmietnik, dodatkowo z chwilowymi lokalnymi dziurami. Wiem od dawna, że w silnym wietrze trzeba trzymać się wysoko tzn. nie robić niepewnych przeskoków i serio brać pod uwagę przeskok powrotny do lepszego obszaru spodziewanych noszeń kosztem prędkości śr. Aby tylko utrzymać się wysoko w powietrzu. Holownik nie miał wyboru i zostałem na 500m pod starą postrzępioną chmurą. Naprawdę silny wiatr porozrywał bąble, które szły do góry robiąc Niby Ładne Cumulusy, robiące "dobre wrażenie" bez centralnego komina. Wzrokowo nic nie mogłem znaleźć i tylko wariometr KWEC pokazywał gdzie stromo zakrążyć, ale nie wiadomo w którą stronę ?.
Poszukiwania głównego komina nic nie dały i wybór był jeden - przeskok ratunkowy "byle dalej stąd". Silne duszenie jest sygnałem skręcenia pod wiatr, jeżeli jeszcze nie lecę w łożu wiatru. Przez ponad pół godziny żadne noszenie nie wyniosło mnie ponad 1000m -jakby chmury mnie nie chciały. Poszarpane pojedyncze ciasne noszenia 2,5m/s dawały średnio 1,2 ale przeważnie było poszarpane 1m/s. Płasko krążąca pode mną Foka5 zostawała w dole gdy założyłem głębokie przechylenie w ciasnym krążeniu. Wyczekiwanie w turbulentnych zerkach nie ma sensu przy takim wietrze. Moim celem było utrzymanie się w stożku do czasu poprawy noszeń i podstaw. Przecież wieczorem może być lepiej (albo i nie). Wreszcie po całej godzinie takiej walki z wysokości 1100m znad Nowego za Wisłą puściłem się w trasę do domu przez Kwidzyn i Prabuty, ale tylko co trzeci kłak chciał cokolwiek nosić. Nad jez.Dzierzgoń na 600m wpadłem niespodziewanie, zupełnie przypadkowo na stabilne 2 m/s aż do 1200m. Strome krążenie 45st na żyletę i tak zmuszało do centrowania komina znoszonego przez silny wiatr. Ale to był koniec kłopotów. Dalej było już tylko lepiej. Duże placki połączonych chmur i z prostej wyszedłem na 1300m już przed Elblągiem. A tutaj - w nagrodę za trudy przelotu - szybowcowy raj, bo w zasięgu lotniska wszędzie nosi. Z 1400m nad Szkarpawą (taka stojąca rzeczka) miałem piękne widoki na całą Zatokę Gdańską (nie mylić z Zat.Pucką). Z tej wysokości widzę duży cypel Helu, ujście Wisły, Malbork z Zamkiem, Tczew, Gdańsk, Mierzeję Wiślaną aż po Bałtijsk, Pasłęk no i cały Elbląg ze starówką i lotniskiem. Tylko wysoko pod podstawą było bezpiecznie i mogłem zakosami oblecieć cały rejon bez krążenia. Do tego bliżej morza chmury pozwalały polatać pomiędzy nisko wiszące firany bryzowych kłaków w formie bram i wieżyc. Dopiero przecinając w zakręcie cienkie kłaki można poczuć prędkość i zwrotność szybowca podczas wyrwania i stromego rozpędzania. Takie przeloty trzeba zapamiętać dla własnej nauki.
Pozdrawiam Wacław
ps. przez zamglenie fotka nie odda widoku z kabiny. To trzeba zobaczyć na żywo!!


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 7 gru 2024, o 14:08 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Po Mazowszu, Warmii i Kujawach.
Przed startem z Płocka zostałem zagadnięty przed hangarem przez lokalną telewizję - jaki mam plan lotu na dzisiaj. Więc powiedziałem do kamery, że z Płocka polecę nad Grunwald, potem Gietrzwałd, dalej przez Ostródę i Brodnicę na Toruń, potem nad Tleń w Borach (stanica PTTK) i wyląduję w Lisich Kątach pod Grudziądzem.
Na ich zdziwienie odpowiedziałem, że w taaaką dobrą pogodę "tak się lata szybowcem".
Rewelacyjna termika pozwala na takie planowanie i wykonanie takiego przelotu. Nie wolno zrobić więcej niż dwa małe błędy taktyczne, a najlepiej żadnego. Pod Ostródą duże chmury były wypalone i byłem zmuszony do krążenia w słabych kominach, ale obleciałem trasę do wieczora i lądowałem w Lisich. Niestety musiałem oddać Jantara na elbląski obóz przelotowy w Lisich Kątach, ale co przeleciałem to moje.
Pozdrawiam przelotowo
Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 1 maja 2025, o 17:16 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Zwykły lot
termiczny, a ile radości. Jantar wyciągnięty z końca hangaru, nasmarowany, złożony i umyty, aż chciał dzisiaj polatać. Na szczęście inni mieli pierwszo-majowe grillowanie i szybowiec był wolny. Holownik na 450 metrach zaczął zniżać i machać więc się wyczepiłem chociaż planowałem 600m w tak kiepskich pierwszych podrygach termiki. Było poszarpane i rozwleczone zerko ale z braku czegoś lepszego latałem w tym "czymś". Okazał się być świeży bąbel, który dopiero się budził i zmieniał położenie. Po 10 minutach myszkowania wskazówka wreszcie ruszyła do góry i noszenie w porywach do 2,5 m/s. Nieraz już tak miałem ale zapomniałem, że cierpliwość popłaca. Termika zanikająca zmuszała do bacznej obserwacji wyskakujących kłaczków aby do nich szybko dolecieć. Obszar noszeń był ograniczony tylko do ATZu i to jego wschodniej strony, ale udało się wyczłapać pod kilkoma kłakami na 1400m , a potem raz na 1500m. To pozwoliło mi oblecieć niskie chmurki bryzowe powyżej ich podstawy, polatać dookoła nich i pomiędzy kłakami, wieżycami i firanami z chmur. Ale najlepsze były dwa myszołowy, które specjalnie podleciały do mnie i jakby atakowały intruza. Niesamowity widok gdy dwa ptaszyska w ogóle bez strachu wchodziły w moje krążenie (na mojej wysokości) i w odległości 5 m od skrzydła szybowca robiły płynny zakręt. Oczywiście pokazywały najlepsze noszeni w okolicy i chociaż to nie było dużo (1,5 m/s) to zaraz byliśmy w kłaczkach chmury. Podstaw to te kłaki nie miały, więc trudno określić gdzie jest granica. Ptaszyska tej granicy nie znały i znikały mi co chwila w białej kipieli chmury. Dużo wrażeń i treningu termicznego, gdyż nowe bąble powstawały dopiero po tym gdy stare przestały nosić. Trzeba było mieć się na baczności i dobrze kalkulować aby być "o właściwym czasie we właściwym miejscu". Taka taktyka.
Znad masztu w Milejewie z 1400m miałem piękny widok na kosę Mierzei Wiślanej i Cypel Helu. Cała okolica skąpana w słońcu, od Pasłęka przez Elbląg i Malbork po Gdańsk. Była też okazja przypomnieć sobie mniejsze miasteczka, Młynary, Nowy Dwór Gdański i Tolkmicko. A Frombork i Braniewo są już w strefie zakazanej, ale widok był przepiękny. Pozdrawiam Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 13 maja 2025, o 11:50 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Hol
to też lot i to jaki ważny. Dużo zagrożeń występuje już na rozbiegu, a i w trakcie holu nie można się nudzić. Podczas podskoków kabiny na trawie odpadają źle przymocowane przyssawki z nawigacją lub smartfonem. W tym samym momencie może skrzydło zaczepić o ziemię i pilot wtedy nie może rozproszyć uwagi na ratowanie drogiego lusterka, ale ma reagować sterami oraz szybko rozważyć ew. wyczepienie liny po utracie kierunku na rozbiegu. Dobra zasada mówi, żeby nie chować podwozia poniżej 200m, aby być gotowym na szybkie lądowanie po przerwanym holu. Chowam podwozie na prostym odcinku holu tylko wtedy, gdy mogę to sprawnie zrobić i za prawym łokciem mam miejsce (a nie butelkę z wodą), a po wyczepieniu muszę od razu walczyć z kominem w parterze lub w akwarium. Wtedy nie ma czasu na chowanie podwozia i trzeba z nim latać jakiś czas. Widziałem i słyszałem o przypadkach przerwania holu na każdym etapie, na rozbiegu, na wznoszeniu i wyżej. Krótka lina tylko zwiększa zagrożenie zderzenia z holówką. Dlatego pochwalam zastosowanie długiej liny (nie tylko oddalające upadek skrzydła z bocznym wiatrem), gdyż pilot, a zwłaszcza uczeń ma więcej czasu na reakcję. Wysokość i miejsce wyczepienia ma duże znaczenie, gdyż chodzi o kasę. Lepiej raz zapłacić za 800m niż dwa razy za 400m i jeszcze się nie załapać na termikę. Miejsce wyczepienia jest kluczowe gdy chwilowo nie ma do czego holować. Czasami przed startem słyszę naradę KLa z holówką - gdzie holować gdy nic nie ma na niebie? Niedawno byłem holowany na północ w nicość i z 600m (dla ratowania kasy) wyczepiłem i z prostej poleciałem na południe. A tu zaskoczenie gdyż walcząc w byle czym o utrzymanie się w parterze byłem celem dla wznoszącego się zespołu poszukującego noszenia koło mnie. Centrowanie w byle czym i krążenie z zespołem na jednej wysokości to nie jest współpraca tylko zagrożenie kolizją. Zresztą szybownik nisko walczący o przetrwanie wpatrzony w wariometr nie za bardzo patrzy dookoła, a jeszcze zmienia krążenie podczas centrowania. Na szczęście ja patrzyłem i zdążyłem zrobić duży unik przed zbliżeniem. Dodatkowo kolega na holu widząc co się dzieje od razu się wyczepił.
Gdy nie ma noszeń to holówka poszukuje krążącego szybowca aby ułatwić sobie zadanie. Natomiast szybowiec, który walczy o przetrwanie w parterze wypatruje holówki która znajdzie komin aby tam natychmiast polecieć. Kłopot jest gdy nie ma noszeń i "prowadzi ślepy kulawego". A przecież brakuje korespondencji radiowej z krążącym szybowcem dla wymiany informacji. Szybowiec, który w trudnych warunkach ma nisko konkretne noszenie powinien zgłosić przez radio na jakiej wysokości coś ma.
No i ważna jest wysokość wyczepienia przed rozpoczęciem nowej "setki", aby nie było wątpliwości ile zapłacić za pełne setki metrów. Dlatego wyczepiam się zawczasu, poniżej pełnej setki biorąc pod uwagę opóźnienie wysokościomierza. I tak posiadany nadmiar prędkości na holu zamieniam na 20m wysokości zaraz po wyczepieniu.
Już od 150m na holu widać horyzont i chmurki oraz inne krążące szybowce. Ale czy holownik, który nie jest szybownikiem też widzi i znajdzie cokolwiek. Wtedy do gry wchodzi radio i prośba o poholowanie tam gdzie widzę swoją szansę gdy nic nie ma. Ostatnio w Elblągu takie miałem szczęście, że moja radiowa prośba o hol nad miasto dała mi komin 2,5m/s, którego nie było widać. Holówki i holownicy to nasi sprzymierzeńcy.
Pozdrawiam Wacław
ps. Ruch przy wejściu w komin powinna regulować "zasada ruchu okrężnego" czyli pierwszeństwo ma ten krążący na rondzie nawet gdy rozszerza lub zacieśnia krążenie.
ps2. Raz tak miałem (dawno) w Lisich, że lecąc Jantarem z wodą, a holował mnie Wilgą Hugo, pociągnął mnie na Grudziądz, pokazał komin na 300m i poleciał dalej gdzie nic nie było. Z 400m (aby ratować kasę) wyczepiłem i wróciłem do tamtego komina na 300m, który na szczęście jeszcze był. To było pokerowe zagranie i - nie polecam naśladować.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 3 cze 2025, o 22:39 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Wszystkie atrakcje na raz
to aż za dużo szczęścia na biedną głowę pilota, a nawet pilotki. Najpierw nawaliła jedna holówka, potem druga. Został wybór windy ale po przepchnięciu szybowców. Po kilku lotach przerywanych sprawdzających dla latających raczej rzadko na windzie zaczęły się ciągi. Następna atrakcja to słaby ciąg windy. Sądziłem, że wyciągarkowy nadal trenuje ciąg przerywany. Widziałem poprzednika, który leciał raczej poziomo zamiast spokojnie wyjść na pułap. Dopiero gdy mnie to spotkało zrozumiałem, że to nie przelewki. Po wyjściu na 50m ciąg zelżał i też zacząłem lecieć poziomo z myślą o wyczepieniu. To są sekundy na reakcję i przypomnienie sobie podobnej sytuacji. Nie wyczepiłem bo plecami czułem jednak ciąg, który po chwili wzrósł. Widocznie wyciągarkowy doszedł do wniosku, że to jednak nie jest ciąg przerywany. Zadarłem dziób i ledwo wyszedłem na 300m gdy lina odeszła. To i tak dużo w tych warunkach. Zanim złapałem zerko z nadzieją na więcej, schowałem podwozie ale spadłem na 270m. Szczęście, że w tym czasie ściągarka jechała po liny i mogłem wykręcać się nad pasem poniżej 300m na oczach gawiedzi lotniczej. Napięcie było takie, że usta mi zaschły ale w eterze była cisza- nie kazali mi lądować. W stromym krążeniu 40 stopni złapałem bąbel który dopiero się rodził, uciekał i zmieniał siłę przez 10 minut w parterze poniżej 350m. Udało mi się go przetrzymać i wydusiłem z niego aż 1550m. To nie koniec atrakcji, bo zrozumiałem, że uratowałem się przed szybkim lądowaniem, ale teraz powinienem polecieć na przelot do domu. Plan był taki, żeby nie zrywać taśm tylko dolecieć górą i wrócić pociągiem po auto i pusty wózek. Kolejna atrakcja to pierwszy przeskok 40km z małą stratą wysokości, ale bez konkretnego komina. Niestety pod Iławą duże chmurzyska już były wypalone i dawały duży cień na ziemi. W odruchu rozpaczy wybrałem duży kłak w tył trasy pod pełnym pokryciem który chyba nie rósł. Był to jedyny kłak na w zasięgu i o dziwo poniżej 1000m dał mi 3,5m/s. Skąd taki komin - nie wiadomo. Kolejna atrakcja to bliskość strefy wojskowej w której stały zdrowe chmury i kusiły, ale nie zaryzykowałem utraty licencji. Lecąc po trasie w zacieniony teren znalazłem placek oświetlony od jakiejś chwili i on dał mi komin do 1800m. Same miłe niespodzianki, i znowu przeskok 45km z małą utratą wysokości bez konkretnego komina. Warunki same zachęcały do lotu bez krążenia. Bliskość domu dodała mi odwagi i poleciałem do chmur nad Zalewem Wiślanym i Tolkmickiem. Koniec kłopotów i piękne widoki to też atrakcja chociaż już trzecia taka w tym sezonie. O 15.11 miałem pociąg powrotny i chciałem zdążyć aby schować szybowiec, zdać spadak i akumulatory oraz wypełnić PDT i jeszcze zakupić bilet po biegu na stację. Udało się i o 18.30 , po spacerku ze stacji w Owczarkach, znowu byłem w Lisich. Zdążyłem wziąć prysznic w gościnnym hoteliku, podczepić pusty wózek i odstawić go do Elbląga. Gdy przed nocą zakończyłem moją eskapadę w domu w Gdańsku miałem naprawdę satysfakcję z tylu moich atrakcji jednego dnia. Pozdrawiam, życząc podobnych atrakcji. Wacław


Załączniki:
Komentarz: Ruszają ciągi przerywane
kolejka do windy.jpg
kolejka do windy.jpg [ 401.64 KiB | Przeglądane 6681 razy ]
Komentarz: piękny widok
Tolkmicko nad Zalewem.jpg
Tolkmicko nad Zalewem.jpg [ 236.66 KiB | Przeglądane 6681 razy ]
Komentarz: wreszcie blisko domu
brzeg Zalewu Frombork.jpg
brzeg Zalewu Frombork.jpg [ 228.48 KiB | Przeglądane 6681 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 16 gru 2025, o 13:58 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Najdroższy Diament
Z trzech diamentów, ten wysokościowy kosztował mnie najwięcej. To dlatego że mieszkam daleko od gór czyli nad morzem. Koszty to wielokrotny dojazd pociągiem (autem się nie opłaca chyba że we trójkę) i wielokrotne próby wyjścia szybowcem na konkretny pułap. Do tego dochodzą badania lekarskie (u mnie 2-krotne w komorze niskich ciśnień) i też dojazd do tej komory. Wynajęcie szybowca z tlenem ma swój koszt , ale trzeba jeszcze trafić na wolny szybowiec. Bo podczas fali nie ma wolnych szybowców. Podliczyłem, że moje trzy próby wyjścia na pułap 7k kosztowały mnie ponad 2500zł ( a nie policzyłem wyżywienia które zawsze i wszędzie jest) . Co dopiero mówić o kolegach, którzy i 5, a i 7 razy próbowali tej sztuki aż do skutku. Dlatego gdy napisałem "konspekt falowy" dla pilotów z Elbląga, nikt z młodych nie zaryzykował ponoszenia takich kosztów bez gwarancji sukcesu.
Zrozumiałem też zawodników przelotowców na niskim pułapie (tak do 3k) , że mają tylko Srebrną Odznakę i dwa diamenty, skoro oprócz kosztów bezpośrednich trzeba poświęcić mnóstwo czasu, kosztem rodziny i pracy zarobkowej.
Co innego piloci w Jeleniej Górze. Oni mają falę pod bokiem i jest to Pierwszy Diament , tani a często i jedyny w karierze szybowcowej. Ot mają przygotowanie falowe u swoich instruktorów, mają szybowce klubowe z tlenem i wystarczy wyjrzeć przez okno - Czy są rotory na niebie ? i dawaj na lotnisko. Nadto mogą wielokrotnie latać nad górami dla przyjemności poznania różnych odmian fali, np. fali wyżowej , fali niżowej, bezchmurnej, wielokrotnej (trzecia fala stała kiedyś przy lotnisku- za zalesionymi pagórkami Jelonki)
Dlatego uważam, że najlepszym wiekiem pilota do jazdy w górę po Diament jest czas studiów, gdy tata sponsoruje latanie, a też można odpuścić jedno kolokwium , albo i egzamin (w pierwszym terminie) , gdy dmuchnie halny wiatr.
Pozdrawiam świątecznie Wacław
ps. można też podczas urlopu na nartach w Karkonoszach, przerwać na chwilę jazdę gdy dmuchnie halny. Podczas silnego wiatru nawet wyciągi narciarskie nie kursują , więc można zjechać do Jelonki na diamentowy lot w górę. Oczywiście po wcześniejszym telefonie.


Załączniki:
Komentarz: lecimy nad Karpacz
rotory.jpg
rotory.jpg [ 139.28 KiB | Przeglądane 4827 razy ]
Komentarz: zbawczy tlen płynie
w masce.jpg
w masce.jpg [ 191.47 KiB | Przeglądane 4827 razy ]
Komentarz: to nie koniec jest jeszcze
5200.jpg
5200.jpg [ 180.94 KiB | Przeglądane 4827 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Loty i przeloty
PostNapisane: 9 kwi 2026, o 23:32 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Rekordy Polski - Juniorów
Z tabeli szybowcowych rekordów Polski można wysnuć wniosek, że juniorów już nam brakuje. Wysyp rekordów był po przedmistrzostwach świata Juniorów i Mistrzostwach świata Juniorów w Lesznie, gdy moi znajomi, wtedy jeszcze młodzi - zapełnili tabelę. Zaczęli wtedy latać na lepszych szybowcach kadrowych (Discus) i tak wyśrubowali wyniki rekordów, że trudno coś poprawić. Zwłaszcza, że i pogoda na długie i szybkie przeloty jest ostatnio kapryśna. Zobaczcie sami gdzie były zdobyte te rekordy i na jakim sprzęcie.
https://posamkres.szybowce.pl/rejestr/r ... a=DO&kat=J
(gdy strona się nie otwiera, skopiuj adres, wklej w nowe okno i otwórz)
Są jednak zupełnie wolne rubryki gdzie można wpisać się po wykonaniu ambitnego przelotu lub lotu falowego:
1. Odległość przelotu deklarowanego po prostej - minimum 500km
2. Odległość przelotu dowolnego po prostej - minimum 500km
3. Prędkość przelotu docelowo-powrotnego 300km - minimum 100 km/h
4. Prędkość przelotu docelowo-powrotnego 500km - minimum 95 km/h
5. Przewyższenie - minimum 6000 m
6. Wysokość bezwzględna - minimum 7000 m .
Te puste rekordy są do obsadzenia i namawiam, żeby juniorzy przygotowali się chociaż teoretycznie i wytyczyli ze swoim instruktorem trasę wybranego lotu rekordowego. Pozostanie tylko czekać na bombowe warunki przelotowe.
Nagrodą będzie umieszczenie na długo nazwiska w tej dostojnej tabeli rekordów Juniorów.
Co ciekawe , można dwie pierwsze rubryki zrobić w jednym locie, gdy wyląduje się kilka kilometrów za deklarowanym celem. Czyli trzeba zadeklarować punkt kilka kilometrów przed lotniskiem i właśnie dolecieć do lotniska, które nie będzie deklarowane. Można też śmiało polecieć w pole, wcześniej wyszukane jako bezpieczne lądowisko, ale zadeklarować punkt końcowy trasy rekordu wcześniej o kilka kilometrów. Końcowy pkt rekordowej trasy ma być zadeklarowany jako prostopadła linia np. 10km, którą trzeba przeciąć w locie. To znaczy, że na przykładowym lotnisku docelowym trzeba zadeklarować najbliższy dla trasy próg pasa, aby przyziemić na środku lotniska już po zaliczeniu tego punktu.
Przykładowa deklarowana trasa docelowa to Suwałki EPSU - Gorzów Wlkp. (jest tam prywatne lądowisko) albo Szczecin Dąbie EPSD - Żar EPZR (lub odwrotnie) , z omijaniem czynnych stref lub lepiej na złożony plan lotu. Trzeba i tak mieć zaprogramowane wszystkie potrzebne częstotliwości mijanych lotnisk i kontroli lotu. To są proste sprawy, byle lecieć tego dnia z wiatrem w ogon. Można też odwrócić trasę aby wiatr tego dnia pomagał, a nie przeszkadzał. Takie warunki zdarzają się raz na 5 lat ! Dobrym pomysłem jest przelot grupowy (tak atakowali 750km na zawodach), a przynajmniej w parze.
Deklarowany docel-powrót ponad 300km tylko w łożu wiatru daje szanse na prędkość ponad 100km/godz. i trzeba lecieć z (prawie) pełną wodą cały przelot, więc warunki muszą być rekordowe czyli szlakowe. Szlaki muszą być od samego startu i dość wysokie już na początku przelotu. Czas lotu ma ok. 3 godziny w najsilniejszych warunkach dnia.
Rekordy wysokościowe są dużo trudniejsze, ale próbować trzeba i są możliwe zwłaszcza dla młodych pilotów z Jeleniej Góry lub Żaru. Wysokość absolutną i przewyższenie można zrobić w jednym locie, (chociaż w tabeli rekordów kobiet są dwie rekordzistki, Adela Dankowska (1967) i Elżbieta Urbanowicz (1987), w dwóch różnych lotach).
Życzę juniorom zdobycia rekordu i wejścia na listę !!
Wacław
ps. pamiętajcie o zgłoszeniu zawczasu zamiaru wykonania lotu rekordowego wg poradnika
https://www.szybowce.com/wp-content/upl ... y_2020.pdf
oraz https://www.szybowce.com/wp-content/upl ... polski.pdf
Przed startem trzeba zaprosić Komisarza sportowego z uprawnieniami, aby zaświadczył w dokumentacji rekordu, kto i w jakim szybowcu wykonał lot.
"Komisarz Sportowy musi osobiście nadzorować co najmniej:
 zaplombowanie FR w szybowcu przed lotem i kontrolę plomb po locie, lub
obecność FR w szybowcu i start szybowca.
Komisarzom nadzorującym loty zgłaszane w kategorii juniorów poleca się
sprawdzenie daty urodzenia pilota na podstawie dokumentu tożsamości."
FR = flight recorder

ps.2 Przykładowy rozkład rekordowego dla Juniorów przelotu 511km deklarowany Docel z Żaru EPZR do Szczecina EPSD
Tam DC 511: Żar - Gliwice - Opole - Namysłów - Milicz - Leszno - Grodzisk Wlkp. - Gorzów Wlkp. - Pyrzyce - Szczecin Dąbie EPSD = 511km. Cały przelot lekko omija strefy kontrolowane i mija kilka ograniczeń sufitu np. EPLS ma A055 , strefa Grodzisk Wlkp A065, oraz dolot też A055. Przelot z wiatrem w ogon przez całą Polskę może trwać nawet 7,5 godziny (pomiędzy 10 i 18tą) z prędkością ok. 80km/h, co jest realne.
Drugi rekordowy kierunek DC 500km to Suwałki EPSU - Gorzów Wlkp. ma w niektóre dni ograniczenie czynnej strefy koło Orzysza. Tego dnia nie polecisz nawet na Plan lotu. Tak samo wojsko zamykało przestrzeń gdy H.Muszczyński i St.Kluk atakowali pierwszy 1000km w Polsce
Namawiam i polecam . Wacław


Załączniki:
Komentarz: 7200 QNH to byłby rekord Polski juniorów wysokości bezwzględnej (EPJG 345m npm.)
Fala pułap 7200 QNH.jpg
Fala pułap 7200 QNH.jpg [ 153.07 KiB | Przeglądane 3757 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group alveo

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL