|
Chciałbym podzielić się doświadczeniem w wykorzystywaniu noszeń nad dużymi lasami. Pierwsze - to przelot 300 km na bezchmurnej : Gryźliny-Przasnysz-Płock-Gryźliny na Cobrze. Niektórzy dziwili się jak to było możliwe. Bezchmurna bez inwersji zdarza się raz na 100 lat i nie wolno jej przegapić. Jak nosiło to 2m/s minimum, przeważnie 3 i raz 5 m/s. Zasięg noszeń do 1900m. Przy takich warunkach na bezchmurnej naprawdę leci się pewnie i komfortowo. Pod warunkiem, że leci się od lasu do lasu i nadlatuje się nad las w łożu wiatru. Nie ma "bata" zawsze trafiałem, a jak nie trafiłem od razu w centrum, to szkoda było czasu i leciałem do następnego lasu w zasięgu. Znacznie lepiej jest nad Borami Tucholskimi - do drugie doświadczenie- z poniedziałku. Wiadomo, była pełnia Księżyca, więc zabrałem się do Lisich Kątów i Juniorkiem nad Bory. Noszenia 2 m/s pod prawie kazdą chmurą, a pod wieczór , gdy ogniska się dobrze wygrzały: 4 m/s były częste. Pułap 1700m QNE (Lisie 35m AMSL) pozwalał na długie przeskoki (20km) po kilka chmur w łożu wiatru ruchem delfina, zanim trzeba było zakrążyć w dobrym noszeniu. Zdarzały się też chmury bez noszeń i obszary chwilowo bezchmurne. Wtedy grzałem 140 km/godz pod ciemną podstawę i dalej. I tu przestroga !!! Paralotniarze o których pisałem wcześniej latali nad Borskiem i Borami do podstawy chmur 1700m, o czym słyszałem przez radio INFO Gdańsk. Naprawdę nie wolno łazić po chmurach , bo glajciarza - nie zobaczysz, a on ma tylko jeden statek powietrzny do dyspozycji - ty dwa. Wieczorny dolot 40 km z wiatrem pod szlakiem - to tylko poganianie Juniorka do 150 km/godz, gdy tylko lusterko wskazywało nadmierny zapas wysokości. Za to od granicy borów - autostrada, tory Gdańsk-Bydgoszcz i Wisła, zupełna plaża - rozlane rozmyjce i na noszenie można liczyć tylko nisko przy ziemi nad szklarniami przed lotniskiem Lisie. Bory nosiły jeszcze 1,5 godz , ale nie stać mnie było na więcej - tu nie mają litości dla "gości". z szybowcowym pozdrowieniem Wacek
|