Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
  Drukuj

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
Autor Wiadomość
PostNapisane: 5 cze 2020, o 21:48 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Zadanie dnia
Na mistrzostwach świata wyznaczanie zadań dnia to istny koszmar. Z jednej strony trzeba dać wyśrubowane zadanie, żeby mistrzowie mogli pokazać klasę, a maruderzy odpadli. Ale z drugiej - kierownicy drużyn krytykują trudności zadania utrudniające ich zawodnikom łatwość wygrania konkurencji. Zadania łatwe dla wszystkich - dadzą wyniki remisowe, a przecież nie o to chodzi. Tak to martwiliśmy się podczas śniadania po którym nasz "task seter" miał na podstawie najświeższych prognoz wyznaczyć zadanie dnia. I to mając na uwadze protesty ekipy niemieckiej, że mordercze zadanie, bo podczas burzy na trasie- posadzi wszystkich w polu. Nikt nie obleci trasy wręcz mogą być ofiary podczas spodziewanej burzy na trasie.
Takie zmartwienia sprowokowały mnie do zadeklarowania Kierownikowi Zawodów - że sonda - na Jantarze 2B - obleci trasę i pokaże, że jest to możliwe. Zaproponowałem, żeby ekipa protestujaca obleciała trasę za sondą jako przewodnikiem. Nie wiem, czy taki argument został użyty, ale protesty już się nie pojawiły. A ja byłem gotów do lotu i żałuję, że mnie nie wysłali. Tak było.
Pozdrawiam Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 17 sie 2020, o 07:04 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Porównanie noszeń.
Dwaj piloci ratujący się w słabych noszeniach porównywali przez radio swoje kominy. Jeden mówi - "mam połówkę", a drugi na to "mam zero-siedem- chodź do mnie". Na to trzeci podsłuchał i zagadnął "A ja mam kiełbasę i zapraszam na grilla po lotach".
Podobno grill się udał. Wacek


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 19 sie 2020, o 08:50 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Telefon
W czasach głębokiej komuny szybowce latały bez radia, a komórek nawet nie było na świecie - co byćmoże zdziwi młodzież, że dało się bez nich żyć. Pewien pilot wybrał się na przelot w samych kąpielówkach i koszulce w kwiatki. Gdy wylądował w polu po zaliczeniu odległości ponad 50km do srebrnej odznaki - podekscytowany pobiegł szukać najbliższego telefonu w pobliskiej miejscowości. Wtedy telefony stacjonarne miał sołtys lub parafia. Trafił on jednak na portiernię jakiegoś obiektu zamkniętego i zażądał udostępnienia telefonu gdyż musi koniecznie wezwać pomoc. Zdumionemu portierowi powiedział: "Przyleciałem Muchą i wylądowałem na polu, a teraz muszę wezwać Gawrona, żeby mnie ściągnął do domu". Natychmiast zjawiła się ekipa w białych kitlach i zamknęli biednego pilota w izolatce, gdyż był to szpital psychiatryczny. Oni nie znali się na żartach. Objawy pilota były dla nich oczywiste, bo kto inny lata na musze i podekscytowany rozpowiada o tym, że wzywa gawrona na pomoc ?.
Pozdrawiam Wacek


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 22 lut 2021, o 18:32 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Punkty Zwrotne
Dawno, dawno temu, za lasami, na punkty zwrotne na zawodach w konkurencji nawet szybowcowych mistrzostw Polski wyjeżdżali Komisarze sportowi. Byli uzbrojeni w lornetki i listy zawodników ze znakami konkursowymi. Wypatrywali szybowców, które nadlatywały na PZ aby zanotować godzinę prawidłowego zaliczenia PZta. Gorąco się robiło, gdy nagle przeleciał peleton 30 szybowców. Nie było replay tylko zagrożenie złożenia protestu przez zawodnika który czuł się pokrzywdzony. Niestety nieprawidłowo obleciany PZ był zakwestionowany przez Komisarza sportowego i nie było odwołania.
Za to PZty w przelotach warunkowych do odznak trzeba było sfotografować we właściwym sektorze i po locie - dołączyć zdjęcia do sprawozdania z przelotu. Tam nie było komisarzy. Przełomem było zastosowanie aparatów foto z zapisem daty i godziny zdjęcia.
Punkty Zwrotne trzeba było najpierw wyznaczyć w możliwym do znalezienia miejscu. To nie mogła być przysłowiowa "szyszka na sośnie" która miała tylko współrzędne geograficzne.
Dobry sposób na PZty mieli nasi dwaj instruktorzy jeszcze z Wrzeszcza, Krzysztof i Henryk. Znajomy leśniczy w Szpęgawsku wykładał z płócien za stodołą umówiony znak widoczny tylko z drugiej strony, więc musiałem oblecieć PZ, aby go odnaleźć. Leśniczy zmieniał znaki o umówionej godzinie - taki sprytny wybieg na "sprytnych inaczej" szybowników.
Bez elektroniki doloty przeważnie były przekręcone i wychodziły w "stratosferze" albo na pierwszej prędkości kosmicznej. Posługiwanie się w locie "krążkiem dolotowym" to była wiedza tajemna dla wtajemniczonych i w okularach. Edward Makula dopiero co zebrał wiedzę w książce "Dolot spoza zasięgu".
Pozdrawiam Wacek


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 7 mar 2021, o 19:01 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Dolot łamany
Od niedawna zadania są tak wyznaczane, że ostatni punkt zwrotny jest 5 do 8 km za lotniskiem i trzeba zawrócić na metę i to często pod wiatr. Ten ostatni punkt zwrotny jest zatem już na końcówce dolotu, który rozpoczyna się nawet 40 km wcześniej. Pilot mija lotnisko na wysokości parterowej i po zaliczeniu punktu zawraca do lotniska. Bardzo trudno jest zapisać taki układ, żeby lusterko wyliczyło dolot. Tak też było na mistrzostwach w Lesznie. Kilku dobrych zawodników przeholowało z ryzykiem i padali na swoich orchideach w polu już na prostej do mety. Pojechałem na rowerze w stronę Wschowy, żeby pomóc mistrzom przy załadunku szybowców na wózek. Tak czekając na wózek widzimy, że Junior na wysokości ok. 150m powolutku mija nas w drodze do punktu zwrotu. Widzimy, że nie doleci, nie ma szans z tej wysokości zawrócić i dolecieć na lotnisko. Tymczasem po chwili ten Junior na wysokości słupów telefonicznych powolutku przeleciał nad zdumionymi mistrzami szybownictwa i doleciał z wiatrem do lotniska. Cud ? a może cierpliwość pilota i wykorzystanie niespodziewanego podtrzymania w parterze. Okazuje się, że wieczorem piękne rżysko oddawało ciepło akurat w tym miejscu.
Pozdrawiam życząc podtrzymania nad rżyskiem (gotowe lądowisko z prostej). Nad lasem bym się nie spodziewał i nie ryzykował.
Wacek


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 17 maja 2022, o 13:54 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Dzisiaj - nie do pomyślenia.
To były czasy! Lata 70-te. Na lotnisku we Wrzeszczu ciągaliśmy szybowce na trójholu za traktorkiem na drugą stronę pasa betonowego - do kwadratu. Byłem przyzwyczajony, że mijaliśmy się z samolotami LOTu, ZUA i sanitarnymi. Przed betonowym pasem zawsze patrzyliśmy w lewo czy nadlatuje An-24 z Warszawy zgodnie z rozkładem, żeby go przepuścić. Nigdy nie zdarzyło się, żeby przez nas musiał odejść na drugi krąg. Po przeniesieniu do Aeroklubu Wrocławskiego na lotnisku Gądów Mały miałem bliskie spotkanie w powietrzu. Właśnie kończyłem wieczorny lot nad lotniskiem na Piracie, gdy z naprzeciwka zobaczyłem jak na mojej wysokości wznosił się An-24 ze Strachowic do Gdańska Wrzeszcza. Z radości zamachałem skrzydłami (wtedy nie było radia), żeby pilot wiedział, że widzę i panuję nad sytuacją i minęliśmy się w miarę blisko, a ja zrobiłem Piratem małą "górkę". Niezły widok mieli pasażerowie i ja też. Dzisiaj - nie do pomyślenia. I dobrze.
Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 13 paź 2022, o 11:28 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Jesienne Bieszczady
ciągle zaskakują. W październiku zwiedzam motocyklem bieszczadzkie lądowiska. To, że w Bezmiechowej latają przy każdej okazji to normalne. Oglądałem Puchacza na żaglu 20m nad stokiem. Na lądowisku Weremień spotkałem kucharza czekającego na przelot samolotem do sąsiedniego Smolnika do którego w ogóle nie ma dojazdu po deszczach. Ma tam zabrać drogą powietrzną garnki, naczynia i produkty na zamówioną biesiadę w hotelu Smolnik.
Takie cuda - tylko w Bieszczadach.
Pozdrawiam Bies-czadowo, Wacek
Do Smolnika nie udało mi się dojechać motocyklem enduro. Nie chciałem ryzykować wywrotki w kamienistym błocie na stromej górskiej drodze.


Załączniki:
Komentarz: przepiękny widok na Bieszczady z szybowca
Bezmiechowa start na linie.jpg
Bezmiechowa start na linie.jpg [ 1.79 MiB | Przeglądane 53812 razy ]
Komentarz: Latem samoloty zimą narty
Weremień stok czyli pas.jpg
Weremień stok czyli pas.jpg [ 52.43 KiB | Przeglądane 53812 razy ]
Komentarz: Samolot z zaczepem holowniczym
lądowisko Weremień.jpg
lądowisko Weremień.jpg [ 84.13 KiB | Przeglądane 53812 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 18 lut 2023, o 21:35 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Pośpiech
Dzień przed startem na nasz Glider Tour de Pologne, gdy uzgodniłem z Darkiem, że lecimy w parze nad Śnieżkę - dostałem wiadomość: na Jantara szykował się też Adam, bo chciał sobie polatać w rejonie, więc musiałem być w hangarze przed 8mą, najlepiej o 7mej. Wieczorem spakowałem dokładnie "niezbędne wyposażenie turystyczne" i nastawiłem budzik na 6-tą, aby wyruszyć motocyklem na trasę 75km na lotnisko. Rano oczywiście włożyłem zbroję i "żółwika" - tego na ochronę pleców - i w drogę. Po trzech skrzyżowaniach poczułem na plecach coś zbyt mały ciężar pakunku, coś mi nie pasowało, "żółwik" cisnął w plecy ale to nie plecak. Sprawdziłem w lusterku, że nie mam ramiączek plecaka na ramionach, czyli plecak z całym osprzętem (Colibri II i lusterko) spakowany do rajdu został na podwórku. Musiałem zawrócić i straciłem cennych 15 minut. Co nagle to po ...... Na szczęście straszak o zajętym Jantarze okazał się zwykłym fejkiem. Natomiast zdążyłem w samą porę na wyhangarowanie dwóch Jantarów i transport na start. Co prawda biegałem po hangarze w żółwiku na plecach i w ochraniaczach goleni ale zdążyłem. Po tygodniu przelotów, gdy doleciałem Jantarem do hangaru - mój motocykl czekał pod pokrowcem w garażu. Po wypakowaniu bagażnika Jantara do plecaka - bezpiecznie dowiózł mnie 75km do domu i zdążyłem do Gdańska przed nadchodzącym deszczem, który gonił mnie jeszcze na dolocie. Kamerka w Lisich pokazała już zalaną deszczem betonkę przed hangarem.
Pozdrawiam Wacek


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 5 maja 2023, o 22:23 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Majówka, flajówka
Kto miał polatać to polatał. Tak było, jest i będzie?
Wiadomo, że na północy Polski koło Elbląga wiosna przychodzi później niż np.w Priewidzy.
Dlatego dopiero dzisiaj 8 maja wykonałem na Juniorze drugi lot wiosenny w dynamicznych ale wysokich noszeniach do 2340m - to wyżej niż Świnica w Tatrach, które chcę w tym roku zdobyć ! Znowu miałem widoki od ujścia Wisły do cieśniny Pilawskiej i od Malborka po Braniewo - a po drodze Tolkmicko i Frombork. Gdy znam już historię tych miejscowości - to inaczej patrzę na nie z wysokości szybowca !?
Dawno, dawno temu gdy 2 maja chciałem polecieć szybowcem to wykupiłem lot pokazowy w Pruszczu Gdańskim. W moim aeroklubie szybowce nie miały klasy albo ubepieczenia. Tylko, że jak poprosiłem o stery i wycentrowałem komin to poszliśmy w górę, a Kierownik startu zapłakał, że lot 40 minut jest za długi i kto zapłaci?? Zapłaciłem i mam ten lot w pamięci do dzisiaj.
Pozdrawiam
Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 6 maja 2024, o 09:35 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Szczęściarz na drzewie
Podczas podejścia do lądowania szybowiec zahaczył skrzydłem o drzewo, znajdujące się w odległości kilkudziesięciu metrów od granicy lotniska i bezpiecznie osiadł na nim. Pilot, właściciel szybowca, nie odniósł żadnych obrażeń, a sam szybowiec też niewielkie, coś 30k za naprawę. Ale jakie wrażenia i doświadczenie na przyszłosć ! warte każde pieniądze.
W myśl przepisów lotniczych to groźnie wyglądające zdarzenie nie jest wypadkiem, lecz tylko incydentem lotniczym dlatego Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych odstąpiła od przyjazdu na miejsce zdarzenia. To nie jest anegdota tylko szczęśliwy przypadek.
ps.
https://dlapilota.pl/wiadomosci/polska/ ... b-w-plocku

Przy okazji powtarzam dobrą radę - Gdy ci krzykną przez radio, że nie masz podwozia- to pierwsza reakcja - zamknij hamulce i podnieś mordę! Potem masz dużo czasu (ok. 4 sek) żeby zacząć myśleć, a myślenie pomaga. Przyziemisz na końcu lotniska ale na kole.


Załączniki:
Komentarz: A mówią że drzewa są groźne....
Jantar 2B na drzewie.jpg
Jantar 2B na drzewie.jpg [ 77.57 KiB | Przeglądane 47341 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 20 maja 2024, o 23:22 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Zbliżenia
Wczoraj lecąc nad Elblągiem Jantarem 41 spotkałem krążące stadko 5 bocianów. Oczywiście miały najlepszy komin w okolicy bo miał 3m/s , a ja byłem najwyżej. W ogóle bałagan, bo każdy krążył w inną stronę , chociaż strony są tylko dwie (w prawo i w lewo). Niestety ptaki dokładały mi w krążeniu i po chwili mijały mnie kolejno w bliskiej odległości. Jeden z nich zagapił się i w odległości 20m od szybowca ze strachu nagle zwrócił się do mnie, wystawił nogi i zamachał rozpaczliwie skrzydłami jakby lądował na gnieździe czyli na skrzydle Jantara. Po chwili całe stadko zniknęło w chmurze (a latali bez zakrętomierza !!) Potem spotkałem Puchacza i podleciałem zobaczyć kto siedzi w kabinie. Niestety pan Instruktor przestraszył się, jak ten bocian przed chwilą i po locie wezwał mnie na dywanik. A przecież nie wystawił nóg i nie zamachał skrzydłami, więc chyba nie było za blisko. Na szczęście dywanik był miękki, a następnym razem mam zawczasu dać znać przez radio, żeby zdążył nagrać z bliska piękny widok szybowca w locie.
ps. Loty w szyku są tylko dla zorientowanych i pod pełną kontrolą wzajemnej odległości.


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 25 lip 2024, o 16:02 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Smok Wawelski pokazał komin!
To było o teraz, 21 lipca nad Sierpcem. Wyleciałem z gościnnego Płocka w kierunku na Grunwald i Gietrzwałd naszym Jantarem 41-GELB (bo z Elbląga !). Chmury nosiły dobrze 3m/s dopiero od 1000m. Pierwszy przeskok do Sierpca i już pierwsza duża chmura - nie wiem gdzie nosi. Nagle Go zobaczyłem w centrum komina. Był niżej ode mnie ale szybciej się wznosił. Za chwilę byliśmy na równo i poszedł szybciej do góry. To Smok Wawelski, taki zielony z uśmiechniętą paszczą. Jeszcze miał sznurek na ogonie, gdy urwał się jakiejś dziewczynce w Sierpcu i wybrał wolność (jak ja).
Różne już widziałem.... worki foliowe w kominach, ptaki i dymy, ale Smok Wawelski mi zaimponował. Oby więcej takich latało dla naszej uciechy ! Ciekawe czy bociany go zaakceptowały , albo myszołowy zaatakowały?
Pozdrawiam przelotowo ....
Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 20 gru 2024, o 15:16 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Dziura w płocie
To było na lotnisku jeszcze we Wrzeszczu. Jako student Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni przyjeżdżałem kolejką na przystanek Gdańsk Lotnisko i przez dziurę w parkanie lotniskowym biegłem do hangaru zająć wolny szybowiec ładując swoje rzeczy. Ale zdarzyło się, że zdałem ostatni egzamin w sesji i porwałem spakowany w przeddzień neseser aby zdążyć na samolot LOTu z Wrzeszcza do Pyrzowic (gdyż mieszkałem w Rybniku). Najkrótsza droga wiodła z przystanku Gdańsk Lotnisko właśnie przez "moją" dziurę w płocie. Ledwo przecisnąłem neseser przez dziurę i w mundurze galowym WSM dalej biegiem obok hangaru Aeroklubu - do budynku LOTu. Tyle, że pchałem się z bagażem z płyty lotniska do kas, pod prąd. Wtedy bilety ulgowe studenckie 50% po 97zł (a bilet pociągiem 98zł) były tylko "w miarę wolnych miejsc". A tu do odlotu ANa-24 zostało 20 minut, a jeszcze kolejka do kasy stoi. Podszedłem do pięknej kasjerki (też w mundurku) aby powiadomić, że staram się na ten lot do Katowic. No i dziewczyna stanęła na wysokości zadania, gdyż po chwili ogłosiła brak miejsc i zamknęła sprzedaż. Ale po chwili skinęła na mnie i szybko sprzedała mi ulgowy bilet abym mógł biec do samolotu. Do dzisiaj żałuję, że biegając potem za szybowcem po lotnisku nie zaszedłem do kas aby się umówić, na cokolwiek ?
To była przecież nie tylko piękna ale i mądra dziewczyna, nie?
Pozdrawiam Wacław


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 20 mar 2025, o 22:27 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Pierwsza opalenizna
wychodzimy z zimy trochę bladzi. Musimy łapać wiosenne Słońce, aby to zmienić.
Nasza pierwsza opalenizna powinna być złapana na wyciągu narciarskim już w marcu, bo narty przy okazji opalania dają zarówno kondycję jak i refleks. Dlatego ja już jestem opalony po nartach w Zieleńcu. Za moich czasów, które nie były złe (ale bardzo dobre) - na szkoleniu szybowcowym uczyliśmy się, że SZYBOWNICTWO NIE DAJE KONDYCJI , ale jej wymaga. Dlatego zalecano młodym siatkówkę która rozwija sprawność i refleks. Większość wybierała jednak ping-pong. Nasi dwaj instruktorzy w Gotartowicach latem nas szkolili - a zimą byli instruktorami narciarskimi i ratownikami GOPR w Beskidach (Skrzyczne i Pilsko). Dlatego mieli kondycję przez cały rok. Teraz łapię kondycję przy polerowaniu skrzydeł szybowców w zimnym hangarze.
Pozdrawiam Wacław


Załączniki:
Komentarz: skrzyżowanie dwóch wyciągów narciarskich. Słońce najlepiej opala w górach, na kanapie ...
Stok w Zieleńcu.jpg
Stok w Zieleńcu.jpg [ 330.02 KiB | Przeglądane 43842 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 25 mar 2025, o 11:53 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Istota treningu
Ping-pong ma tę przewagę nad siatkówką i koszykówką, że nie potrzeba zbyt licznej drużyny. A jednak łączy : SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - DECYZYJNOŚĆ (po błyskawicznej analizie) - z RUCHEM KOŃCZYNAMI (wszystkimi).
To jest właściwie istota pilotażu. Brak treningu powoduje chwilowe upośledzenie koordynacji ruchowej i warto to szybko poprawić. Dlatego istotne są loty powtórkowe zadania, po zbyt długiej przerwie w lotach, co jest ujęte w programie szkolenia. Zima jest taką przerwą, ale nie dla wszystkich. Okazuje się, że kto przez całą zimę siedząc w fotelu z kijkiem od miotły (jako drążkiem) ćwiczył w wyobraźni zakręty, wyrwania i lądowania w trudnych warunkach terenowych, robiąc odpowiednie ruchy kończynami - wcale nie ma opóźnienia w treningu. Jeżeli do tego dodać wnikliwą analizę wypadków BiHL za ubiegły sezon - ze zdjęciami i opisem przebiegu wypadku- jesteśmy prawie gotowi do wznowienia sezonu szybowcowego.
W marcu w Gdyni odbyły się KOLOSY, czyli Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów, na których główną nagrodę w kategorii międzynarodowej COLOSSUS AWARD za 2024 rok zdobył po dynamicznej prezentacji - szybownik !! SEBASTIAN KAWA . Też bym tak chciał potrenować!!
Pozdrawiam Wacław
ps. "" Colossus Award :
Sebastian Kawa za pierwszy światowy przelot nad szczytem K2 w Karakorum i za inne osiągnięcia szybowcowe promujące Polskę w świecie. ""

Czytaj więcej na: https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Ko ... 00674.html


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 3 cze 2025, o 23:18 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Cenne białe taśmy
Kiedyś na obozie przelotowym w Gryźlinach zabrakło w sklepach taśm do oklejania skrzydeł. Wtedy nauczyłem się raczej lecieć górą na zawody i dolatywać do mety, zamiast zrywać drogocenne, bo niedostępne taśmy i demontować szybowiec na wózek. Jakież było moje zdziwienie, gdy po zawodach w Lisich zawodnik z Olsztyna zerwał taśmy i załadował swojego Promyka do przyczepy. Warunki na Olsztyn były jeszcze przez ponad godzinę. Tłuc się z szybowcem w korkach przez Iławę i Ostródę to wyzwanie dla odważnych. Fakt, że mógłby umówić kolegę do transportu auta z pustym wózkiem, ale jest to możliwe. Natomiast jeżeli w Olsztynie musiałby i tak schować szybowiec do przyczepy to trudno, trzeba zrywać taśmy. Rok później po zawodach juniorów podobna sytuacja. Dwóch zawodników też z Olsztyna, po obleceniu trasy zerwali cenne taśmy i zaczęli pakować Juniorka na wózek. I jeszcze mnie namówili do pomocy! Dla mnie nie do pomyślenia aby tak marnować taśmy zamiast przelecieć się jeszcze raz. W konkurencjach oblatywali ponad 200km, a tu 110km do domu odpuścili. Co prawda trzeba by na mecie zadania złapać komin, albo ponownie się wyholować nawet następnego dnia. To trzeba uzgodnić zawczasu. Przecież auto z wózkiem jadące trasą za szybowcem jest bezpiecznikiem w razie lądowania w terenie. A moim prekursorem przelotów powrotnych do domu był Janusz Izdebski, zawodnik, który po zawodach następnego dnia zatankował Jantara wodą i z Leszna poleciał do Lisich - do domu. I doleciał, a przepuściłem go w kolejce do startu gdyż byłem wtedy KL-em na starcie.
Natomiast innym razem dzień po zawodach w Lisich opowiadałem w kolejce do startu, że wybieram się do Ostrowa na przelot turystyczny. Nagle młody pilot, z tyłu kolejki poprosił mnie o przepuszczenie w kolejce, bo też chce po zawodach do domu - do Ostrowa, i poleciał. Ja wystartowałem pół godziny po nim, ale niestety go nie dogoniłem. Za połową drogi - za Kruszynem, koło Izbicy Kujawskiej - zobaczyłem na horyzoncie ścianę ciemnych chmur frontowych i odpuściłem na ostatnich cumulusach. Zawróciłem do gościnnego Płocka, ale zadzwoniłem do Michałkowa (Ostrów) aby dowiedzieć się czy Jantar doleciał - i DOLECIAŁ przed frontem. Taki to był zawodnik. Super przygoda i nauka dla następców.
Tak się lata, bez zrywania cennych taśm.
Pozdrawiam Wacław


Załączniki:
Komentarz: Orliki nad Lisimi, a my wciąż na ziemi
IMG_20250524_115014.jpg
IMG_20250524_115014.jpg [ 203.66 KiB | Przeglądane 40608 razy ]
Komentarz: Orliki nad pasem w Lisich
IMG_20250524_115016.jpg
IMG_20250524_115016.jpg [ 237.2 KiB | Przeglądane 40730 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: PRZYPADKI I ANEGDOTY
PostNapisane: 18 sty 2026, o 18:06 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 648
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Reanimacja "Wielorybka".
Wielorybkiem nazwali zawodnicy ten typ Jantara Std SZD-41 z powodu strumyka wody balastowej wytryskującej z odpowietrzenia na grzbiecie - po przepełnieniu zbiorników balastowych w skrzydłach.
Nasz Jantar SZD-41 , SP-3050 jest jednym z dwóch prototypów przedseryjnych. Latał głównie w Lesznie i był maskotką kadry narodowej. Parametry przelotowe pasowały do Cobry 15 ale po zatankowaniu 80 litrów wody stawał się "Cobrą-turbo". Więcej tutaj :
https://piotrp.de/szd-41-jantar-st..html
Najwięcej nalatała na nim Adela Dankowska i kadra. Miał ciężkie życie na mistrzostwach i zawodach w Lesznie. Nowe seryjne Jantary były już bardziej dopracowane, a gdy pojawił się szybszy Jantar Std3 SZD-48, nasz stał się zabytkiem. Miał w swojej historii urwany ogon po przygodnym lądowaniu. Z czasem trafił do Elbląga i latał coraz mniej aż stracił klasę. Najczęściej przez lata był eksponatem na wszelkich festynach i pokazach w mieście jako atrakcja dla dzieci. Dopiero gdy kilku pilotów zdobyło w Lesznie "uprawnienia na Jantara", zaczęło go brakować w naszej flocie. Przez długi czas namawiałem dyrekcję aby go reanimować, że zarobi na siebie (choć sam w to nie do końca wierzyłem) , bo koszty jego usprawnienia były chociaż nieokreślne ale na pewno duże. I wtedy przyszła wieść z ULCu o wykreśleniu kilku starych Jantarów bez możliwości przedłużenia klasy do rejestracji. Jedyny, który był zdolny coś z tym zrobić to Maciej w Kociugach, dobrze znany ze skutecznych napraw i reanimacji szybowców. Nawet Orion wiszący na postumencie przy dworcu kolejowym w Lesznie, widoczny z przejeżdżających pociągów to Jego dzieło.
Zawsze, nawet gdy nocnym pociągiem mijam Leszno , stoję w oknie aby popatrzeć na Oriona i pilota w kabinie. : https://piotrp.de/szd-43-orion.html .
Jako inicjator akcji dostałem nagle komplet dokumentów szybowca, aby osobiście dostarczyć je do Macieja Malarczyka do weryfikacji. Ponieważ byłem akurat w trasie na Mierzeję Wiślaną moim chopperem to zapakowałem kilka teczek dokumentacji szybowca do bagażnika motocykla i pojechałem jeszcze w trasę. Przez nieuwagę zaparkowałem choppera na pochyłości i poszedłem na wieżę widokową. Niestety po powrocie zobaczyłem leżący motocykl, który stoczył się do rowu, a obok z rozwalonego bagażnika wyleciały na trawę teczki szybowca. Na szczęście było sucho i uratowałem dokumentację Wielorybka.
Po kilku dniach dostarczyłem dokumentację moim chopperem do Macieja w Kociugach, (a to jest 400km), i czekałem trzy miesiące na odpowiedź. Była pozytywna i z radością zawiozłem tam Wielorybka na wózku. Znowu pół roku czasu na remont i papiery rejestracyjne, aż mogliśmy pojechać z kolegą Awiatorem po odbiór lśniącego nowym lakierem Wielorybka o nowych znakach SP-GELB, bo z Elbląga. Nasze nowe "urządzenie latające" daje nam już od 7 lat dużo radości na trasach przelotowych i zarabia na siebie !
Taki szczęśliwy przypadek.
Pozdrawiam, Wacław
ps. udało się nam z Darkiem naprawić wielką usterkę blokowania podwozia, znaną też w Jantarach-1. Za pomocą placka gumy wyciętego z dętki rowerowej unieruchomiliśmy luzującą się metalową tarczę sztycy dźwigni podwozia. Dodatkowo użyliśmy dwóch kontrujących się nakrętek tej sztycy i po problemie. A kilka razy groziło mi lądowanie bez podwozia i musiałem walczyć już na kręgu z tą blokadą aż zaskoczyła.
Pamiętam jak Sebastian naprawił Dianę za pomocą patyczka po lodach na patyku. Koszt to tylko lody, patyczek gratis !


Załączniki:
Komentarz: SP-GELB lata jak dawniej
Jantar St 41 nad Kornem.jpg
Jantar St 41 nad Kornem.jpg [ 94.31 KiB | Przeglądane 35885 razy ]
Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 77 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group alveo

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL