| www.aeroklubelblaski.pl http://aeroklubelblaski.pl/forum/ |
|
| Diamenty na Żarze http://aeroklubelblaski.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=110 |
Strona 1 z 1 |
| Autor: | wacław kokot [ 7 paź 2012, o 14:34 ] |
| Tytuł: | Diamenty na Żarze |
Witam po krótkim wypadzie na zafalowany Żar. Nasi koledzy Sebastian i Adam wybrali Żar do latania na fali. Kilka razy jesień spędzali na Żarze poznając jego tajniki, które można poznać tylko wtedy jak wiatr mocno wieje. Wtedy można poznać prawdziwe oblicze Żaru i sąsiednich górek, ale jest niebezpiecznie. Latasz, jak po wrzącym mleku, jak w przezroczystej kipieli. Raz nosi raz dusi w tym samym miejscu. Najgorzej jak w to wszystko wmiesza się termika, bo silny wiatr i tak ją porozrywa. Już lepiej, żeby jej nie było, tylko czysty żagiel i porządne rotory, no i ... fala. W bezwietrzne pogodne dni niczego się nie nauczysz, może tylko lądowania pod stok. W sobotę 6 października 2012 padły trzy diamenty wysokościowe i wiele złotych przewyższeń. Sebastian zdobył pierwszy DIAMENT za 5250m przewyższenia, a Adam ok 4400m do Złotej odznaki. GRATULUJĘ i podziwiam zapał w dążeniu do celu. Według moich obserwacji z ziemi okno "diamentowe" w którym bez problemu można było przeskoczyć z żagla Żaru wprost na stabilną falę trwało ok. 1,5 godziny od 11tej do 12.30. Kto wystartował później (np. jeden pilot wrócił po tlen po Sebastianie) nie miał szans mimo wyczerpującej walki w rotorach. Inny pilot wyszedł tylko na 4200m, a tylko Sebastian Kawa i trzy inne szybowce wyszły ponad 5k przed zachodem słońca. Inni tak to widzieli : http://www.szybowce.com/news/article.ph ... owce#65197 pozdrawiam , Wacek Kokot dodatek o Perkozie - szybowcu, który powinien być w każdym polskim aeroklubie: http://magazine.szd.com.pl/2012/10/lot- ... eczne.html dane techniczne: http://www.pikniklotniczy.pl/5mpl/index ... zd54perkoz Perkoz na fali http://magazine.szd.com.pl/2012/10/perkoz-na-fali.html |
|
| Autor: | sebo [ 9 paź 2012, o 12:12 ] | ||||||||||||
| Tytuł: | Re: DIAMENTY NA ŻARZE | ||||||||||||
To jeszcze kilka moich wspomnień. Pozdrawiam Sebo opis na GSS ŻAR http://www.glidezar.com/index.php?option=com_content&view=article&id=424:brylantowa-pogoda
|
|||||||||||||
| Autor: | wacław kokot [ 30 paź 2012, o 19:28 ] | ||||
| Tytuł: | Re: DIAMENTY na Żarze | ||||
Pierwsze oznaki zimy na Żarze Na żagiel i falę trzeba jechać gdy mocno wieje. W pozostałę dni jest tak ::::
|
|||||
| Autor: | wacław kokot [ 12 lis 2012, o 15:49 ] | ||||
| Tytuł: | Re: DIAMENTY na Żarze | ||||
Druga odsłona fali 2012 Tym razem - 8 listopada - zjechałem na Żar jako uczestnik obozu żaglowo-falowego. Pierwszego dnia nie dostałem się do szybowca bo dotarłem na Żar po 14tej. Drugiego dnia padało i mieliśmy pokazy slajdów z przelotów "turystycznych" oraz z fali diamentowej w Jelonce. 10 listopada zawiało i dostałem Jantara DC, na którym polatałem na Magurce i Żarze, ale nie złapałem fali. Za to rotory owszem - dwa razy zwaliły mi szybowiec w dół o jakieś 50-70 metrów bez sterowności przy trzepotaniu skrzydeł. Do rotorów trzeba mieć respekt i większą prędkość - to nie przelewki. Lądowanie z wiatrem pod stok udało się zrobić dwa razy - z bardzo długim wytrzymaniem pod stok na zamkniętych hamulcach. Tak można lądować mając duży nadmiar prędkości, a wygląda to efektownie. Warunek jest jeden - przyziemiać na dwa punkty (obojętne które - Puchacz, Perkoz, PW-5 na przód), bo inaczej boczny wiatr na dużej prędkości obróci ogon i szybowiec wytoczy się w prawo o 90st cyrklem wprost pod holówkę. 11 listopada skończyły mi się badania lek. i nie polatałem. Znowu fabryczny SZD-54 PERKOZ SP-3806 w niedzielę startował pierwszy. Zapowiadany wiatr w ogóle nie dotarł na lotnisko, dopiero potem wiało górą ponad 100km/h. Perkoz wyszedł na dychawiczny żagiel Żaru i latał od 9.15 cały dzień, podczas gdy inni pospadali. Już drugi raz pokazał jak latać na niczym i jak dotrwać do rotorów i podmuchu falowego. W pewnym momencie przeskoczył na Magurkę i potem razem z 8 szybowcami złapali rotor i wleźli na wysooooką falę. Tak działa połączenie wspaniałego szybowca ze wspaniałym pilotem - to Michał Ombach pilot akrobata http://www.aeroklub.rybnik.pl/files/out/w_OmbachM.pdf Już wyjeżdżając do Bielska na pociąg dowiedzieliśmy się, że Pirat zawisł na drzewach na stoku Czupela w okolicy Czernichowa. Przypuszczalnie rotor cisnął nim w las. Na szczęście musiał chyba w locie pod wiatr opaść na drzewa z małą prędkością wzgl ziemi. Pilot i szybowiec trochę ucierpieli. GOPR-owcy musieli zdjąć pilota z tych drzew i dostarczyć do karetki. Mogło być dużo gorzej. pozdrawiam Wacek
|
|||||
| Autor: | wacław kokot [ 23 lis 2012, o 12:18 ] |
| Tytuł: | Re: DIAMENTY na Żarze |
Ukazało się podsumowanie drugiej części obozu żaglowo-falowego na Żarze : http://www.aeroklub-polski.pl/aktualnos ... -na-zarze/. oraz KSS http://www.kssjezow.pl/pl/news/60/. Ostatniego dnia pierwszego obozu - w okrojonym składzie - mieliśmy okazję pooglądać slajdy w towarzystwie Bogdana Drendy i ekipy Żaru - a potem pośpiewać na gitarze znane przeboje szybowcowe (aż nam zamknęli kawiarenkę). Natomiast na zakończenie drugiego obozu nie dotarłem na czas z gitarą do kawiarenki. Po drodze wstąpiłem pod wiatę ogniskową - tą poniżej hotelu- i spotkałem sympatycznych "kamperów". Sympatyczni do tego stopnia, że za kilkanaście piosenek nakarmili, napoili i jeszcze więcej naobiecywali. Naprawdę sympatyczni ludzie, a brakowało im tylko muzyki gitarowej. Stacjonowali w swoich kamperach na parkingu hotelowym. Następnego dnia odwiedzili mnie na lotnisku i mogłem wprowadzić ich nieco w świat szybowania na żaglu. Pozdrawiam, Wacek |
|
| Autor: | sebo [ 23 lis 2012, o 17:57 ] |
| Tytuł: | Re: DIAMENTY na Żarze |
Czasami widać startujący zespół. |
|
| Autor: | wacław kokot [ 24 lis 2012, o 00:16 ] |
| Tytuł: | Re: DIAMENTY na Żarze |
To dodam jeszcze moje podsumowanie. Latałem na Żarze na obozie żaglowym w latach 70-tych i wtedy nie było porządnego żagla. Pamiętam, że na nowym wtedy Piracie wykręciłem podstawową wiązankę akrobacji. Kilka lat temu wykonałem lot na Puchaczu na wznowienie, ale też nie było żagla. Ponieważ to ja płaciłem za lot uparłem się, że to ja wyląduję. Instruktor z Warszawy myślał, że leci z amatorem i przejął stery. Wtedy ja powtórzyłem, że to ja ląduję i taka przepychanka trwała do zwrotu pod Magurką. W końcu dla bezpieczeństwa dałem mu stery i dzięki temu zobaczyłem jak podchodzi się do lądowania na Żarze. Sterem wysokości utrzymywał stałą prędkość ok. 110km/h, a hamulcami regulował kąt schodzenia do strzały. Na dobiegu używał hamulca na kółko, żeby skrócić dobieg - i odwrotne działanie sterów- i nie stoczyć się w tył. Drugi lot na Puchaczu miałem po roku z instruktorką też z Warszawy. Tu z kolei zrobiłem wszystkie możliwe błędy na podejściu. Zawsze dziwiłem się, że po starcie szybowce wiszą nisko jak śledzie za samolotem, aż dotarło do mnie, że właśnie przechodzą przez turbulencję lecąc w strugach. Bo na Żarze turbulencje są zaraz po starcie, a nie jak w Jelonce - w połowie drogi do Karpacza. Dopiero trzeci lot w tym roku - wreszcie w warunkach silnego żagla - dał mi posmak prawdziwego lataniana Żarze. Instruktor Darek dał mi niesamowitą lekcję latania na żaglu i w rotorach i pokazał nurkowanie żlebem wprost na hangar. Mój samodzielny lot Jantarem w warunkach pełnego żagla i rotorów dał mi dobrą szkołę latania w górach, i bliskie mijanki w tłoku, i duszenia w rotorach i lądowanie z silnym tylnym wiatrem pod stok. Zwłaszcza lądowanie, które dla pilota z nizin jest nowością. Prędkość nad znakami to min. 110km/h i nie wolno zwalniać zwłaszcza w zakręcie pod Magurą, a nawet przyspieszyć cały czas kalkulując aktualne duszenie, wysokość i przemieszczanie się pod silny wiatr. Puchaczem czasami trzeba ciąć pod wiatr nawet 130 km/h. Po zakręcie za mostem na 50m nad lasem i po wejściu na prostą -już z silnym wiatrem w ogon - trzeba przebić się przez turbulencję w okolicach kościoła też na prędkości co daje względem ziemi nawet do 150km/h. Na długim wytrzymaniu na lekkim wznoszeniu z przymkniętymi hamulacami - należy wytracić zbędną już prędkość tak, aby przyziemić zawsze na dwa punkty przy strzale. Na dobiegu pojawia się odwrotne działanie sterów i warto użyć hamulec kółka, aby to skrócić. Warto też dopilnować, żeby ten hamulec naprawdę dobrze działał. A przy hamowaniu kółkiem wiadomo- trzeba ściągnąć drążek, żeby nie zaryć mordką, chociaż na końcówce wystarczy mała kępka i odwrotne stery, żeby ogon się podniósł. To są wrażenia na które trzeba się przygotować przed lotem, obserwując lądowania i komentarze innych pilotów, bo w locie nie ma czasu i miejsca na błędy i ich poprawianie. Porównuję takie lądowanie do lądowania myśliwcem na lotniskowcu - też trzeba trafić w punkt i dobieg jest bardzo krótki. I też ekipa szybko ściąga z pasa, bo lądują następni, a miejsca jest tyle co na pokładzie. Na koniec polecam stronę http://www.bb-aero.pl/porady-mistrza-sebastiana-kawy , bo mistrza trzeba słuchać. Pozdrawiam Wacek |
|
| Strona 1 z 1 | Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ] |
| Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group http://www.phpbb.com/ |
|