Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 
  Drukuj

Ogniska termiczne
Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 cze 2013, o 22:35 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 522
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Warto podsumować doświadczenia o spotykanych ogniskach termicznych, które daje się skutecznie wykorzystać do lotu szybowcem. Samolot musi zatankować zapas energii do zbiorników w postaci paliwa. Szybowiec musi podlecieć do ciepłego komina termicznego aby nabrać sobie energii (potencjalnej), którą zaraz potem zamieni na energię kinetyczną czyli prędkość. No a dzięki prędkości to po pewnym czasie można uzyskać znaczną odległość.
Słońce jest motorem napędowym szybowania bo jego energia termiczna jest zamieniana na ciepły komin wznoszącego się powietrza. I tu dochodzimy do koniecznego kontrastu terenowego, który przejmie więcej energii słonecznej niż okolica. Dzięki temu komin będzie silniejszy lub w ogóle powstanie i będzie niósł energię wystarczającą do uniesienia szybowca w górę. Gdy energii jest mało - lekki szybowiec jakoś się wznosi, ale cięższy - nawet opada. Wtedy spuszcza balast wodny, żeby jednak się wznieść. Ilość przejętej energii słonecznej zależy z jednej strony od naświetlenia, które zmienia się w zależności od wciąż zmieniającego się kąta padania promieni, oraz tłumienia przez np. cirrusy, z drugiej strony - od zdolności pochłania ciepła przez teren. Niby to takie oczywiste, ale czy mamy w nawyku na takie właśnie ciągłe ocenianie źródeł termiki podczas lotu? Na pewno, gdy jesteśmy wysoko - nie zwracamy uwagi skąd powstała chmura, a warto. Bo gdy spadniemy nisko - tylko znajomość zasad powstawania kominów pozwoli nam się uratować.
W terenie górskim lub chociaż pofałdowanym naświetlenie jest dużo większe dla stoków nachylonych do słońca i to jest znaczna różnica. Trzeba tylko zwrócic uwagę na nachylenie stoków w dwóch płaszczyznach - co do pionu i do kierunku. Stok dobrze oświetlony rano , wieczorem już nie będzie miał dobrego kąta padania promieni. Warto zaznaczyć sobie, które stoki pracują rano, które w południe, a które wieczorem. Oczywiście pod warunkiem, że są oświetlone. Bo gdy przez chwilę cień chmury zakryje stok, następuje jego wychłodzenie i przestaje pracować. Gdy wtedy będziemy rozpaczliwie szukali noszenia -możemy się zawieść. Ponowne nagrzewanie potrwa jakiś czas np. 15 minut, zanim stok zacznie znowu pracować. W terenie płaskim podobnie działają np mury miasta. Kiedyś nad Elblągiem cała połać miasta i okolicy została zasłonięta cieniem i wychłodzona. Po chwili tylko duży plac marketu z parkingiem asfaltowym został oświetlony ostrym słońcem. Po ok.7 minutach na 400m złapałem tam komin 1,5 m/s. Z kolei w Gryźlinach - wszyscy latali na byle czym , a tu jeszcze przeszło pasmo cirrusa dające osłabienie światła. Dokładnie wszyscy spadli i dopiero po pół godzinie , gdy pasmo cirrusa przeszło, teren się nagrzał - wystartowaliśmy ponownie. Mając to na uwadze - już w Elblągu - poradziłem Adamowi , aby wstrzymał się pół godziny ze startem, bo akurat nachodziło pasmo cirrusa i wygaszało ogniska termiczne. Zauważcie, że gdy cirrusy szybko przesuwają się po niebie i można przeskoczyć taki pas zaniku termiki. Trzeba tylko wykręcić się jak najwyżej i zrobić prostopadły przeskok , do spodziewanego komina nad oświetlonym już kontrastem terenowym. Dwa razy tak właśnie mi się udało utrzymać w powietrzu. Cdn


Ostatnio edytowano 28 lut 2016, o 19:00 przez wacław kokot, łącznie edytowano 4 razy

Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Ogniska termiczne
PostNapisane: 10 lip 2013, o 22:27 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 522
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Kontrasty terenowe
Już podczas holu za samolotem na termikę, gdy tylko pokaże się horyzont - możesz obserwować które kontrasty terenowe są naświetlone ostrym słońcem i gdzie będziesz szukał noszenia po wyczepieniu. Bo holownik nie zawsze jest szybownikiem i prawie nigdy nie zna twoich intencji. Ja zawsze zamawiam cel holu - 400m w kominie 2 m/s, ale to tylko marzenia. Pilotaż na holu nie może stanowić żadnej trudności podczas obserwacji domniemanych ognisk termicznych. I co ciekawe - oprócz kontrastów oświetlonych , można szukać terenów akumulujących ciepło nagrzanych przed najściem cienia dużej chmury lub rozlewiska chmur. Wtedy bezcenne jest radio, przez które możesz pokierować holownikiem, abyś nie miał pretensji, że poholował cię w niewłaściwą stronę. Wiele razy skorzystałem z radia w tym celu, a zrobić to należy zawczasu, na małej wysokości, bo wyżej i tak musisz dolecieć do wskazanego komina.
Zwykle mówimy o kontrastach dobrze pochłaniających światło - oświetlonych Słońcem w odróżnieniu od tak samo oświetlonych pobliskich obszarów odbijających światło słoneczne, albo pochłaniające je na wegetację (wzrost masy zielonej kukurydzy, rzepaku, ziemniaków). Również tereny podmokłe (zalewiska, ciemnozielone mokre łąki) są źródłem raczej duszeń. W dniu termicznym, gdy powstają cumulusy dające cień na powierzchni Ziemi zdarza się, że dobry kontrast pozostaje w cieniu, podczas gdy słaby kontrast jest oświetlony. To powoduje, że komin powstaje w mniej spodziewanych miejscach. Dlatego należy poszukiwać ognisk termicznych wśród terenów oświetlonych, a nie pozostających w cieniu, chyba, że ten cień właśnie naszedł na nagrzane ognisko. Wtedy jest szansa na jeden-ostatni komin z tego ogniska, ale to działa jakieś 10 minut po najściu cienia. A zatem podczas holu trzeba obserwować gdzie są ogniska dobrze pracujące i oświetlone, bo tam może powstać komin. Najlepsze warunki są, gdy cień chmury pokrywa słabe kontrasty (ziemniaki, kukurydza, mokre łąki), a oświetlone są ostrym światłem dobre kontrasty (zaorana ziemia, las iglasty, zabudowania miejscowości, place asfaltowe przy marketach, dachy peronów i szerokie torowiska kolejowe) Ile czasu potrzeba dla powstania komina? Oceniam na około 15 minut plus 5 minut na dotarcie ciepłego powietrza na wysokość ok. 200-300m. Taki proces obserwowałem w Lesznie, gdy Słońce wyszło zza chmur i oświetliło miasto- Po 20 minutach powstały za miastem -bo z wiatrem- duże chmury kłębiaste zdolne do uniesienia Puchacza ważącego 540 kg z prędkością 2m/s.
Dlatego warto mieć zegarek na tablicy przyrządów) i umieć z niego korzystać w locie.
Niezbyt duże ogniska termiczne pracują okresowo - wypuszcają bąbel co 10minut, co 15 minut itp. Spotkałem też duże stale oświetlone ogniska, które zasilają w sposób ciągły swoją chmurę. Taka chmura może pracować nawet ponad godzinę. Tak jest, gdy wiatr nie jest zbyt silny, a w tym momencie nie wieje pod słońce, bo wtedy chmura swoim cieniem sama wygasiłaby własne ognisko termiczne (pamiętamy, że wiatr może zmieniać kierunek, a Słońce przez cały dzień wędruje po niebie)
Gdy ognisko wypuszcza bąble okresowo może się zdarzyć, że powstały cumulus nie zdąży wyparować zanim nowy bąbel utworzy komin. Wtedy pod rozpadniętym strzępkiem zanikającego cumulusa można znaleźć dobre noszenie, tylko że jest to już nowy komin, który dopiero utworzy swoją chmurę. Tak można wytłumaczyć, że pod rozmujcami czasem dobrze nosi.
cdn. Pozdrawiam W


Ostatnio edytowano 28 lut 2016, o 19:02 przez wacław kokot, łącznie edytowano 10 razy

Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Ogniska termiczne
PostNapisane: 21 lip 2013, o 23:09 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 522
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Wpływ silnego wiatru na powstały komin jest ogromny. Ogniska mogą pracować najlepiej, ale bąble ciepłego powietrza są porywane i nie mogą utworzyć stabilnego komina na małej wysokości. Porozrywane noszenie jest nie do wykorzystania poniżej pewnej wysokości, nawet ok. 800 -1000m, chociaż szarpie w porywach do 4 m/s. Dopiero powyżej najsilniejsze kominy są na tyle ustabilizowane i dość szerokie, że szybowiec znoszony z wiatrem pozostaje w zasięgu lotniska i nawet może przesuwać się pod wiatr. Był taki dzień w Lesznie, że szybowce latające powyżej 1200m latały pod chmurami w silnych noszeniach do 3m/s, ale po nieprzewidzianym spadnięciu poniżej 800m nie mogły utrzymać się w powietrzu. To jest ostrzeżenie, że w takich warunkach zwykłe ognisko termiczne nie utworzy silnego komina dające połączenie z "górą". Zresztą brać należy pod uwagę siłę chwilowego naświetlenia, wpływ płynących pasm cirrusa na siłę komina i odporność na rozrywanie noszenia przez wiatr. cdn.
Pozdrawiam W


Ostatnio edytowano 28 lut 2016, o 19:01 przez wacław kokot, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Ogniska termiczne
PostNapisane: 13 lip 2015, o 15:34 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 522
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Taki komin
Teoria - teorią, instruktor - po swojemu naucza, ale własne doświadczenie z termiką jest bezcenne - bo tylko moje. Mój kolega miał czas i pomysł jak zbadać swój komin i oto co mi napisał (dzięki Macieju):
"Zarejestrowałem się na OLC. Nie dlatego żeby publikować swoje bardzo skromne loty ale żeby korzystając z uprawnień zarejestrowanego użytkownika móc ściągać inne loty. ciekawa jest funkcja Meeting points. Pokazuje kto jeszcze latał tam i wtedy.
Może pisze truizmy ale bez rejestracji pewnych rzeczy nie widać.
Oglądanie plików z OLC pobranych w formacie KLM pozwala na oglądanie ich w Google Earth na mapie satelitarnej. A to pozwala szczegółowo przyjrzeć się jak układają się kominy.
We wszystkich książkach są pionowe jak kominy murowane a to wierutne kłamstwo. Wszyscy wiemy, że kominy nie wyglądają jak kominy tylko jak dym z komina. Ja zapomniałem o tym trochę.
Komin ma 2 m/s, a wiaterek 4 m/s. Tak było ostatnio na bezchmurnej.
Latając w bezchmurnej nie patrzyłem na niebo bo tam tylko błękit, ale patrzyłem na ziemię kombinując, co by tu mogło nosić. Złapałem się na tym, że nie tam patrzyłem, patrzyłem zbyt pod siebie a nie w bok, pod wiatr. Zapomniałem jak pochyły jest komin i gdzie musze nadlatywać, żeby sprawdzić, czy lasek w dole nosi czy nie nosi, kiedy nadlatuje z 1000 m. Przed oczami miałem kominy wyrysowane w książkach. No może trochę pochylone.
Analiza lotu w Google Earth pozwala po odpowiednim ustaleniu kierunku patrzenia zobaczyć na zdjęciu co nosi, gdzie oderwał się komin, od czego. Wygląda to tak, ze latam sobie nad drogą w kominie oderwanym od lasu. Do tego myśle sobie, że to droga nosi.
Nadlatuje nad Wielki Las za Lesznem, żeby sprawdzić, czy nosi. Stwierdzam, że nie nosi. A on pewnie i nosi ale zupełnie gdzie indziej bo mam 1000 m. Ma przed oczami te obrazki z książek i mimo wiedzy robię głupoty.
Sens całej tej wypowiedzi jest następujący:
Patrząc na kominy wyrysowane w książkach zapominam, że w rzeczywistości wyglądają one zupełnie inaczej i z wysokości 1000 m powinienem szukać ich znacznie znacznie dalej od przewidywanego źródła.
Załączony komin pochodzi z amerykańskiej publikacji GLIDER FLYINGHAND BOOK swoją droga ciekawej i fajnie ilustrowanej."
"A tak wygląda prawdziwy komin, który podwindował mnie o 800 m.
Maciej"
Faktycznie miałem kiedyś na Puchaczu z pasażerem komin spod Święciechowy za elewator- z 300m na 1600m i trochę mniej pochylony niż Twój. Wtedy widać było podczas znoszenia jak duże jest jego pochylenie, i gdzie go szukać na kolejnych wysokościach.
Pozdrawiam Wacek
ps. Trzeba uzupełnić kilka przypadków szczególnych o których można się przekonać każdego dnia trermicznego.
Oto komin przyczepiony do źródełka czyli ogniska jest tak właśnie pochylony. Tangens kąta pochylenia wynika ze złożenia wektorów prędkości noszenia i prędkości wiatru. I tu wnioski same się wyłaniaja, pod warunkiem, że znamy prędkość wiatru (i przy okazji też kierunek) no i że wiatr nie przyspiesza z wysokością. A z tym bywa różnie. Najlepiej pionowy rozkład (gradient) prędkości wiatru znają skoczkowie spadochronowi po wykonaniu sondy. A i to jest aktualne przez jakiś czas, ale jest.
Tymczasem , gdy komin oderwie się od podłoża to zaczyna swobodnie dryfować z wiatrem już jako bąbel. Jego pochylenie powinno zmaleć,a wrażenie pochylenia daje głównie przesuwanie się względem ziemi, natomiast nie wymaga już ciągłego podcentrowywania uciekającego komina.


Załączniki:
Komentarz: Wiatr 4m/s jest silniejszy niż noszenie 2m/s
Komin Macieja w 3D.JPG
Komin Macieja w 3D.JPG [ 110.1 KiB | Przeglądane 8901 razy ]
Komentarz: Teoretyczny komin
Komin prosty.JPG
Komin prosty.JPG [ 19.65 KiB | Przeglądane 8901 razy ]


Ostatnio edytowano 28 lut 2016, o 19:03 przez wacław kokot, łącznie edytowano 1 raz
Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Ogniska termiczne
PostNapisane: 15 lut 2016, o 18:47 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 522
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Pożądana wilgotność
Wpływ wilgotności na pracę ogniska termicznego jest ogromny. I chodzi tu o wilgotność samego terenu np zmoczonego deszczem lub poranną rosą- jak i o wilgotność powietrza , które się od tego ogniska ogrzewa. Mokry teren oświetlony silnym słońcem, a tym bardziej owiewany wiatrem - szybciej schnie i przystępuje do pracy. Oddaje ciepłą wilgoć do nowego komina, który bardzo jej potrzebuje. Natomiast wilgotne ognisko nastawione ku zachodowi zacznie pracować dużo później. Suche powietrze pochodzące z suchych mas powietrza ma bardzo ograniczony pionowy zasięg noszeń. To ze wzglęgu na mały gradient sucho-adiabatyczny i ciepłe warstwy na wysokości. Takie nieruchawe suche powietrze jest pochodzenia zwrotnikowo-kontynentalnego. I przy wiatrach południowo-wschodnich (suchy wyż rosyjski) możemy przy pełnym (bezchmurnym) nasłonecznieniu - pojechać np na żaglówki. Bo dobrze opala i dobrze wieje, ale nie nosi. Szybownicy nauczeni tym przypadkiem czasami mogą przegapić takie warunki, że w upalne dni przy wietrze południowo-zachodnim jednak nosi i to bardzo wysoko. Bo atmosfera może być tak przemieszana warstwowo- że wyżej jest powietrze pochodzenia śródziemnomorskiego. Najlepszym sprawdzianem jest sonda, która wykryje noszenia, inwersję i wilgotność na wysokości lotu. Wilgotność z kolei nie może być za duża, bo szybko w południe zakituje niebo i odetnie dopływ promieni do ognisk. Najlepiej, gdy cumulusy odparowują i zanikają. Wtedy wieczorne ogniska pracujące na zachowanej wilgoci lub czerpiące z pobliskich nawietrznych jezior - są bezcenne. Ot co. Pozdrawiam W


Ostatnio edytowano 28 lut 2016, o 18:56 przez wacław kokot, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Ogniska termiczne
PostNapisane: 28 lut 2016, o 18:52 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 522
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Trzeba śledzić meteo
Teoretycznie najlepsza jest sytuacja dla ognisk, gdy masa powietrza jest względnie sucha, ale dużo wilgoci jest w ziemi (po ulewnym deszczu lub w rozlewiskach). Mamy wtedy wilgotny komin który wznosi się bardzo dynamicznie (gradient prawie wilgotno-adiabatyczny) do dużych wysokości kondensacji pary wodnej i na końcu cumulus szybko odparowuje. Taką pogodę obserwowałem w upalne dni, choć nie często. Bywają w takim układzie również bardzo silne (5m/s) i wysokie termiki bezchmurne (2300m). Warto sprawdzać czy spada wilgotność względna (relative feuchte) na kolejnych poziomach wg wzlotu aerologicznego puszczanego z terenu pod wiatr http://www.wetteronline.de/radiosonden . Albo pod adresami http://www.wetteronline.de/profi-wetter ... &model=gfs
na różnych poziomach do FL95 np 500-2500m. No i na jakim obszarze wytyczyć trasę przelotu - porównać z lifted index: http://www.wetteronline.de/profi-wetter ... &model=gfs.
Pozdrawiam W


Góra
 Zobacz profil  
 

Re: Ogniska termiczne
PostNapisane: 24 sie 2020, o 15:38 
Offline

Dołączył(a): 27 mar 2011, o 22:24
Posty: 522
imię i nazwisko użytkownika: waclaw kokot
Świeży bąbel.
Słyszymy czasami relacje pilotów o uratowaniu się z małej wysokości. Tak z 200m to się często zdarza, ze 150m to już rzadkość ale spotkałem relacje z podniesienia szybowca z 100 i nawet 80m wysokości. Relacjonowali doświadczeni piloci i wiarygodni, nie jacyś wędkarze-gawędziarze. Sam doznałem kilka razy szczęścia złapania świeżego bąbla, który przekształcił się w komin aż do ponad 1600m. Ostatni przykład - z mojego przelotu z Milewa do Piły- gdy po przeskoczeniu pasa Borów Tucholskich w ciągłym duszeniu 2,5m/s zacząłem rozpaczliwie szukać ratunku na 300m nad centrum Koronowa. Nic nie było w tym momencie mimo kontrastów, wody i lasu i spadłem poniżej 280m. To, że mogłem na ratuszu przeczytać nazwę "Koronowo" nikt nie uwierzy, ale w okrążeniu obleciałem cały rynek. Na szczęście odleciałem z wiatrem z centrum nad pola i tu coś szarpnęło. Maksymalne skupienie na pilotażu to jest podstawa ale zerkanie na rozpaczliwie spadające metry AGL na Colibri nie wytrąciły mnie z równej wagi. Wybrałem pole ale podciągałem i centrowałem w szarpnięciach, aż doczekałem pełnego okrążenia w noszeniu. To był właśnie świeży bąbel wypracowany w pocie czoła. Już raz tak miałem na Cobrze, bardzo podobnie, gdy nad Wenecją (k/Miłomłyna) złapałem zerko na 200m, które po dłuższej chwili zaczęło rosnać do 0,3m/s ale i odlatywać od wybranego pola. Trudność pilotażu polega na tym, że bardzo nisko trzeba dynamicznie krążyć z bardzo dużym przechyleniem w samym centrum szarpnięcia. Każde wyrwane 20m daje szanse na przeczekanie do następnego podrzutu bąbla. W tym roku miałem już trening w Elblągu, gdy na 200m wleciałem szczęśliwie i przypadkowo wprost w stabilne noszenie 1,5m/s, ale to było łatwe. Babel był już przekształcony w regularny komin. W Pile poznałem relację instruktora, który poderwał sie kiedyś z 70m. Tak samo mój instruktor z Wrzeszcza podleciał na ok. 60m nad palący się stóg siana. Powstał komin 1m/s i szybowiec podniósł się dajac szansę kontynuowania przelotu. Mój kolega z Kielc też relacjonował swój przypadek uratowania się nawet niżej - na oko z 50m. Gdy odrywa się duży bąbel- to jest to możliwe, gdy pomaga dynamiczne oddziaływanie wiatru nad krawędzią lasu lub innej przeszkody. Raz na milion, jak w totolotku. A zatem pamiętajmy jak to się robi i jakie trzeba mieć mocne nerwy. Przepisy wyraźnie mówią, jakiej klasy pilot musi podjąć manewr do lądowania (I kl. - od 150m AGL, a uczeń od 300m AGL). Pamiętajmy również, że to nie jest warte zbyt dużego ryzyka, zwłaszcza, gdy nie mamy takich umiejętności albo chociaż treningu na małej wysokości. Dobrze wlatani są instruktorzy po zakończonej podstawówce. Natomiast pilot albo uczeń, który latał powyżej tysiąca i nagle spadnie do parteru dostaje kwadratowych oczu i nie powinien ryzykować. Pozdrawiam Wacek
ps. tu nie wolno zapomnieć w ferworze walki w silnej turbulencji, że wprowadzajac w krążenie z dużym przechyleniem należy w odpowiednim momencie ściągania drążka - wycofać nogę, żeby nie przeciągnąć. Tylko początek wprowadzenia w głębokie krążenie przypomina korkociąg.


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group alveo

Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL